Prezes Wojciech Borecki ostro o arbitrze. "To szczyt nieudacznictwa"
18.03.2014
Odgwizdanie rzutu wolnego już po doliczonym czasie gry to nie jedyny zarzut prezesa wobec Lyczmańskiego. Sternik Podbeskidzia nie zgadza się również z podyktowaniem rzutu karnego, po którym Lech zdobył pierwszą bramkę. "11" Borecki widział za to na Tomaszu Górkiewiczu. Zdaniem działacza z boiska, za dwie żółte kartki, powinien wylecieć Kasper Hamalainen. Lista zarzutów jest więc długa.
- Nie rozumiem dlaczego nadal jest obsadzany na mecze ekstraklasy. Przecież popełnia seryjne błędy. Był już zawieszany, a mimo to wraca. Prezesi innych klubów opowiadali mi o jego błędach, a one wciąż się powtarzają. To szczyt nieudacznictwa - komentuje Borecki.
To nie pierwszy mecz, w którym bielszczanie czują się skrzywdzeni. Podobnie było w starciu z Piastem Gliwice. W tej sytuacji (chodzi o zagranie ręką w polu karnym Csaby Horvatha) sędzia Paweł Pskit sam przyznał się do błędu. - Zadzwonił do naszego kapitana, Marka Sokołowskiego, i przeprosił. Ok, ale punktów nam to nie zwróci - mówi prezes.
- Nie rozumiem dlaczego nadal jest obsadzany na mecze ekstraklasy. Przecież popełnia seryjne błędy. Był już zawieszany, a mimo to wraca. Prezesi innych klubów opowiadali mi o jego błędach, a one wciąż się powtarzają. To szczyt nieudacznictwa - komentuje Borecki.
To nie pierwszy mecz, w którym bielszczanie czują się skrzywdzeni. Podobnie było w starciu z Piastem Gliwice. W tej sytuacji (chodzi o zagranie ręką w polu karnym Csaby Horvatha) sędzia Paweł Pskit sam przyznał się do błędu. - Zadzwonił do naszego kapitana, Marka Sokołowskiego, i przeprosił. Ok, ale punktów nam to nie zwróci - mówi prezes.
Polecane
Ekstraklasa