Prezes Podbeskidzia: Takie podłości będę wypalać gorącym żelazem

12.11.2012
Marka Glogazę, prezesa Podbeskidzia Bielsko-Biała, złapaliśmy po sobotnim meczu z Polonią Warszawa. Porozmawialiśmy o konflikcie z kibicami i odejściu dyrektora sportowego Piotra Sadowskiego.
Jak wygląda z pana perspektywy konflikt ze stowarzyszeniem kibiców? Fani Podbeskidzia wydali oświadczenie, a podczas meczu z Polonią znów panu się od nich oberwało...

Marek Glogaza, prezes Podbeskidzia: - Mam świadomość, że jestem osobą publiczną, więc jestem narażony na coś takiego. Natomiast konfliktu merytorycznego tu nie ma żadnego. We wtorek odbyło się spotkanie ze stowarzyszeniem i umowa, która jest podpisana ze stowarzyszeniem jest w stu, a nawet dwustu procentach wykonywana przez zarząd klubu. Dodatkowo, kibice mają ulgi na karnety, ulgi na wyjazdy. Praktycznie każda ich prośba jest spełniana.

W czym więc tkwi problem?

- Problem się wziął z rasistowskich okrzyków, które były wznoszone na ostatnim meczu rozgrywanym w Bielsku-Białej. Możemy się pokłócić, możemy mieć różne zdania, to nie jest problem. Wtedy nawet czasami podłe okrzyki mogę wziąć na siebie, OK. Natomiast nie dopuszczę do tego, żeby na naszym stadionie dochodziło do okrzyków rasistowskich, antysemickich, krótko mówiąc - nietolerancyjnych. Takie podłości będę wypalał gorącym żelazem.

W jaki sposób pan z nimi walczy?

- Kilka osób dostało zakazy klubowe, także ci, którzy prowokowali te okrzyki, z niejakim "Szypułą" na czele. Oni wnosili okrzyki rasistowskie i to było powodem niezadowolenia na meczu z Polonią. Jeżeli takie rzeczy się powtórzą, będziemy działać dokładnie tak samo.

Kibice jednak twierdzą, że zakazy dostali też ci, którzy nie prowokowali.

- Dokładnie analizujemy monitoring, mamy zdjęcia, nagrania. Nie było kilkudziesięciu zakazów, tylko kilka zakazów, dla tych, którzy prowokowali. Ja absolutnie nie twierdzę, że to cały sektor się tak zachowywał. To prawdopodobnie było paręnaście osób. Zostali ukarani ci, którzy te okrzyki wznosili.

Zmienię temat. W zeszłym tygodniu niespodziewanie pojawiła się informacja o rezygnacji Piotra Sadowskiego z funkcji dyrektora sportowego. Jakie były jej przyczyny?

- Uzasadnił to przyczynami osobistymi.

Ale stało się to zaledwie po miesiącu od rozpoczęcia pracy w Bielsku.

- Byłem zaskoczony. Mocno zaskoczony. Jeszcze raz mówię, uzasadnił to osobistymi problemami.

Sadowski sugerował wcześniej, że jest jakiś problem, czy po prostu przyszedł i złożył rezygnację?

- Przyszedł, powiedział, odbyło się to w sposób cywilizowany. Niezręcznie, a wręcz nietaktownie byłoby pytać. To musiały być jakieś poważne sprawy. Rozstaliśmy się w zgodzie.

Jak pan ocenia miesiąc jego pracy?

- Trudno ocenić po niecałym miesiącu.

A jaki był jego wkład w to, że w październiku przyszli do Podbeskidzia Ireneusz Jeleń czy Dariusz Pietrasiak?

- Nie sądzę, żeby to miało jakikolwiek związek z osobą pana Sadowskiego.

Czy klub planuje poszukiwać kogoś na jego miejsce?

- Na razie nie. Pan magister Kamil Sarapata dobrze kieruje działem sportowym.

Rozmawiał Michał Trela.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również