Prezes Podbeskidzia: Sportowo i finansowo jesteśmy gotowi
27.05.2011
Prezes bielskiego klubu zaznacza, że środowa radość była spontaniczna i niereżyserowana. - Do końca nie byliśmy pewni awansu, więc nie byliśmy w pełni gotowi na świętowanie. Do sklepu po szampany pobiegliśmy, kiedy Nieciecza prowadziła z Flotą 1-0. Następnie przeżyliśmy niesamowite emocje. Jak u Hitchcocka. Radość była bardzo spontaniczna - mówi.
Później przechodzi do ważniejszych, organizacyjnych spraw. - W klubie i mieście mamy przeświadczenie, że ten awans nam się należał. Od lat Bielsko-Biała jest w krajowej ekstraklasie, jeśli chodzi o gospodarkę. Jako Podbeskidzie dobijaliśmy się kilka razy. Chcemy zaznaczyć, że nie traktujemy tego jako jednorazowy wybryk. Zrealizowaliśmy pewien plan, a przed nami kolejny. Nie sztuką wejść do ekstraklasy, sztuką się w niej utrzymać - twierdzi prezes.
- Pod względem sportowym i finansowym jesteśmy gotowi. Mamy wsparcie samorządu. Naszym najbliższym celem organizacyjnym jest powołanie spółki akcyjnej. Myślę, że już w czerwcu nastąpi przekształcenie. W jej skład wejdą trzy podmioty - prywatni inwestorzy, samorząd i obecne stowarzyszenie. Nie chcemy być finansowani z jednego źródła, ani opierać budżetu na transzy z Canal+, Na razie nie mogę zdradzić szczegółów kto wejdzie w spółkę i z jakim kapitałem. Będą to podmioty związane z klubem od dawna, ale nie wykluczone, że pojawi się ktoś nowy. Pewne jest natomiast, że wystartujemy w ekstraklasie jako spółka akcyjna - zapewnia Okrzesik.
- Nasz budżet będzie oscylował na poziomie 12-13 milionów. Mamy nadzieję, że taka suma pozwoli na bezpieczną grę w ekstraklasie. Nie dogonimy najzamożniejszych, ale chcemy być solidnym ligowcem. Kluby, które były finansowane z jednego źródła, pokazują, że jest to przedsięwzięcie na krótką metę, czego chcemy uniknąć - tłumaczy prezes beniaminka.
Pierwsza batalia, jaka czeka bielszczan, to jednak proces licencyjny. - Mamy nadzieję, że nie ma się czego obawiać, ale pod względem infrastruktury jest pewien niepokój. Jesteśmy jednak w stanie spełnić minimalne wymagania licencyjne. Ponadto cały czas czekamy na otwarcie kopert w procesie przetargu na budowę nowego stadionu - kończy Janusz Okrzesik.
Później przechodzi do ważniejszych, organizacyjnych spraw. - W klubie i mieście mamy przeświadczenie, że ten awans nam się należał. Od lat Bielsko-Biała jest w krajowej ekstraklasie, jeśli chodzi o gospodarkę. Jako Podbeskidzie dobijaliśmy się kilka razy. Chcemy zaznaczyć, że nie traktujemy tego jako jednorazowy wybryk. Zrealizowaliśmy pewien plan, a przed nami kolejny. Nie sztuką wejść do ekstraklasy, sztuką się w niej utrzymać - twierdzi prezes.
- Pod względem sportowym i finansowym jesteśmy gotowi. Mamy wsparcie samorządu. Naszym najbliższym celem organizacyjnym jest powołanie spółki akcyjnej. Myślę, że już w czerwcu nastąpi przekształcenie. W jej skład wejdą trzy podmioty - prywatni inwestorzy, samorząd i obecne stowarzyszenie. Nie chcemy być finansowani z jednego źródła, ani opierać budżetu na transzy z Canal+, Na razie nie mogę zdradzić szczegółów kto wejdzie w spółkę i z jakim kapitałem. Będą to podmioty związane z klubem od dawna, ale nie wykluczone, że pojawi się ktoś nowy. Pewne jest natomiast, że wystartujemy w ekstraklasie jako spółka akcyjna - zapewnia Okrzesik.
- Nasz budżet będzie oscylował na poziomie 12-13 milionów. Mamy nadzieję, że taka suma pozwoli na bezpieczną grę w ekstraklasie. Nie dogonimy najzamożniejszych, ale chcemy być solidnym ligowcem. Kluby, które były finansowane z jednego źródła, pokazują, że jest to przedsięwzięcie na krótką metę, czego chcemy uniknąć - tłumaczy prezes beniaminka.
Pierwsza batalia, jaka czeka bielszczan, to jednak proces licencyjny. - Mamy nadzieję, że nie ma się czego obawiać, ale pod względem infrastruktury jest pewien niepokój. Jesteśmy jednak w stanie spełnić minimalne wymagania licencyjne. Ponadto cały czas czekamy na otwarcie kopert w procesie przetargu na budowę nowego stadionu - kończy Janusz Okrzesik.
Polecane
I liga