Prezes Podbeskidzia: Nie wiem co myśleć o decyzji Murapolu
20.05.2013
Jak zareagowaliście w klubie na informację o tym, że Murapol został sponsorem Polonii Warszawa?
Wojciech Borecki, prezes Podbeskidzia: - Nie wiem za bardzo, co o tym myśleć. Zostałem tą informacją bardzo zaskoczony. W tej chwili wysłałem pismo do Murapolu z prośbą o wytłumaczenie całej sytuacji. Jeszcze przed tą konferencją w Warszawie, byliśmy na zeszły czwartek umówieni z panami z Murapolu. Do spotkania jednak nie doszło i moje próby kontaktu w czwartek nie przyniosły efektu, a w piątek była już ogłoszona ta decyzja Murapolu. Klub jest zaskoczony, podobnie zresztą jak miasto. Nikt nic o tym nie wiedział i poprosiliśmy o wyjaśnienie tej sytuacji.
Murapol nie przestał być sponsorem Podbeskidzia?
- Absolutnie! To by nie było takie proste. W tej chwili są wymogi dokapitalizowania spółki. Gmina Bielsko-Biała się z tego wywiązała, a na pieniądze z Murapolu czekamy. Nie chcę wyciągać daleko idących wniosków. Poczekam na wyjaśnienia panów z Murapolu.
Pamiętam, że kiedy pojawiała się informacja o tym, że Polonia Warszawa może nie dostać licencji, mówił pan zawodnikom, żeby nie patrzeć na innych, bo jeden przelew może zmienić sytuację Polonii. Teraz ten przelew może pójść od waszego akcjonariusza...
- Do dziś tak myślę. Z tego, co wiem, ma wkrótce być jakaś konferencja prasowa stowarzyszenia, które powstało przy Polonii. Każdy scenariusz jest w przypadku tego klubu możliwy, ale nie sądzę, żeby firma Murapol była zainteresowana przejęciem takiego długu. Jeśli kilkaset tysięcy złotych uratuje bieżącą sytuację w Polonii, to i tak nie ma to nic wspólnego z długami warszawian, które - o ile mi wiadomo - sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. Ten ruch Murapolu jest zaskakujący, ale nie rozwiąże to problemów Polonii.
Pomijając to, sytuacja w tabeli ekstraklasy też zrobiła się dramatyczna.
- Zgadzam się. Dodatkowo rozpamiętuję mecz z Piastem po obejrzeniu wczorajszej "Ligi+ Extra". Było tam wyraźnie widać, że bramka dla nas padła prawidłowo. Szef sędziów mówi o słabym poziomie sędziowania i błędach konkretnie w naszym meczu. Przypominam sobie też prawidłową bramkę zdobytą na Śląsku Wrocław i pozostaje jeszcze większa złość. Wczoraj już jakoś psychiczne się pogodziłem z tym wynikiem, ale kiedy się dowiedziałem o tym, że gol dla nas był prawidłowy, miałem kolejną bezsenną noc. Ta druga bramka w sobotę pewnie przesądziłaby o spotkaniu. Ale dopóki piłka w grze, trzeba mieć nadzieję. Może nie na znalezienie się na bezpiecznym miejscu, ale choćby na 15. pozycji.
Proszę jeszcze powiedzieć, jak wygląda sprawa wyjazdu drużyny na obóz do USA?
- Rzeczywiście był taki temat. Organizacje polonijne wysłały nam ciekawą ofertę. Chcieliśmy to finalizować, ale widząc, jakie to rodzi problemy, zrezygnowałem. Niektórzy nie mieli odpowiednich paszportów, inni musieli zrezygnować, bo mieli wtedy zaplanowane wczasy. Uważam, że oferta była bardzo ciekawa i nie wymagała od nas jakichś nakładów finansowych. A takie polonijne układy trzeba utrzymywać. Może miałoby to sens bardziej nie szkoleniowy, ale jako jakaś forma nagrody. Wysłałem list z przeprosinami do prezesa tych klubów polonijnych. Być może kiedyś Podbeskidzie skorzysta z takiej propozycji. Na chwilę obecną nie jest to realne, bo do tego doszła też reorganizacja rozgrywek, wcześniejsze rozpoczęcie ligi, nasze problemy. Gdyby nie ta fatalna pierwsza runda, bylibyśmy w innych nastrojach. Niestety, jeden-dwa mecze pod presją sprawiły, że na nic nasze starania. Dalej realna jest walka o 15. miejsce w ekstraklasę.
Na koniec chciałbym spytać, czy na forum Ekstraklasy S.A. udało się panu przeforsować dzielenie się pieniędzmi ze spadkowiczami?
- W projekcie reformy, który dostaliśmy, jest takie rozwiązanie i wygląda na to, że rzeczywiście dwa zespoły spadkowe od przyszłego sezonu dostaną dofinansowanie, ale musi to jeszcze zatwierdzić PZPN, więc oficjalnej decyzji jeszcze nie ma.
Rozmawiał Michał Trela.
Wojciech Borecki, prezes Podbeskidzia: - Nie wiem za bardzo, co o tym myśleć. Zostałem tą informacją bardzo zaskoczony. W tej chwili wysłałem pismo do Murapolu z prośbą o wytłumaczenie całej sytuacji. Jeszcze przed tą konferencją w Warszawie, byliśmy na zeszły czwartek umówieni z panami z Murapolu. Do spotkania jednak nie doszło i moje próby kontaktu w czwartek nie przyniosły efektu, a w piątek była już ogłoszona ta decyzja Murapolu. Klub jest zaskoczony, podobnie zresztą jak miasto. Nikt nic o tym nie wiedział i poprosiliśmy o wyjaśnienie tej sytuacji.
Murapol nie przestał być sponsorem Podbeskidzia?
- Absolutnie! To by nie było takie proste. W tej chwili są wymogi dokapitalizowania spółki. Gmina Bielsko-Biała się z tego wywiązała, a na pieniądze z Murapolu czekamy. Nie chcę wyciągać daleko idących wniosków. Poczekam na wyjaśnienia panów z Murapolu.
Pamiętam, że kiedy pojawiała się informacja o tym, że Polonia Warszawa może nie dostać licencji, mówił pan zawodnikom, żeby nie patrzeć na innych, bo jeden przelew może zmienić sytuację Polonii. Teraz ten przelew może pójść od waszego akcjonariusza...
- Do dziś tak myślę. Z tego, co wiem, ma wkrótce być jakaś konferencja prasowa stowarzyszenia, które powstało przy Polonii. Każdy scenariusz jest w przypadku tego klubu możliwy, ale nie sądzę, żeby firma Murapol była zainteresowana przejęciem takiego długu. Jeśli kilkaset tysięcy złotych uratuje bieżącą sytuację w Polonii, to i tak nie ma to nic wspólnego z długami warszawian, które - o ile mi wiadomo - sięgają kilkudziesięciu milionów złotych. Ten ruch Murapolu jest zaskakujący, ale nie rozwiąże to problemów Polonii.
Pomijając to, sytuacja w tabeli ekstraklasy też zrobiła się dramatyczna.
- Zgadzam się. Dodatkowo rozpamiętuję mecz z Piastem po obejrzeniu wczorajszej "Ligi+ Extra". Było tam wyraźnie widać, że bramka dla nas padła prawidłowo. Szef sędziów mówi o słabym poziomie sędziowania i błędach konkretnie w naszym meczu. Przypominam sobie też prawidłową bramkę zdobytą na Śląsku Wrocław i pozostaje jeszcze większa złość. Wczoraj już jakoś psychiczne się pogodziłem z tym wynikiem, ale kiedy się dowiedziałem o tym, że gol dla nas był prawidłowy, miałem kolejną bezsenną noc. Ta druga bramka w sobotę pewnie przesądziłaby o spotkaniu. Ale dopóki piłka w grze, trzeba mieć nadzieję. Może nie na znalezienie się na bezpiecznym miejscu, ale choćby na 15. pozycji.
Proszę jeszcze powiedzieć, jak wygląda sprawa wyjazdu drużyny na obóz do USA?
- Rzeczywiście był taki temat. Organizacje polonijne wysłały nam ciekawą ofertę. Chcieliśmy to finalizować, ale widząc, jakie to rodzi problemy, zrezygnowałem. Niektórzy nie mieli odpowiednich paszportów, inni musieli zrezygnować, bo mieli wtedy zaplanowane wczasy. Uważam, że oferta była bardzo ciekawa i nie wymagała od nas jakichś nakładów finansowych. A takie polonijne układy trzeba utrzymywać. Może miałoby to sens bardziej nie szkoleniowy, ale jako jakaś forma nagrody. Wysłałem list z przeprosinami do prezesa tych klubów polonijnych. Być może kiedyś Podbeskidzie skorzysta z takiej propozycji. Na chwilę obecną nie jest to realne, bo do tego doszła też reorganizacja rozgrywek, wcześniejsze rozpoczęcie ligi, nasze problemy. Gdyby nie ta fatalna pierwsza runda, bylibyśmy w innych nastrojach. Niestety, jeden-dwa mecze pod presją sprawiły, że na nic nasze starania. Dalej realna jest walka o 15. miejsce w ekstraklasę.
Na koniec chciałbym spytać, czy na forum Ekstraklasy S.A. udało się panu przeforsować dzielenie się pieniędzmi ze spadkowiczami?
- W projekcie reformy, który dostaliśmy, jest takie rozwiązanie i wygląda na to, że rzeczywiście dwa zespoły spadkowe od przyszłego sezonu dostaną dofinansowanie, ale musi to jeszcze zatwierdzić PZPN, więc oficjalnej decyzji jeszcze nie ma.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa