Prezes Podbeskidzia: Jestem nieco zaniepokojony tą sytuacją

09.08.2011
- Zamierzam zadać trenerowi pytanie dlaczego nowi zawodnicy nie są wykorzystywani. Oczekuję, że wniosą od razu nową jakość do zespołu - mówi Janusz Okrzesik, prezes Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Prezes bielszczan nie ukrywa, że niepokoi go sytuacja związana z nowymi graczami zespołu. - Tu nie chodzi tylko o Ondrzeja Szourka, ale o wszystkich sprowadzonych zawodników. Ci piłkarze nie są wykorzystywani. A w poprzednich okienkach transferowych sprowadzaliśmy zawodników, którzy od razu wnosili do zespołu nową jakość. Oczekuję nadal, że tym razem będzie podobnie, choć zaznaczam, że nigdy nie wtrącałem się do decyzji personalnych trenera - mówi Okrzesik.

Jego zdaniem zapewnienie złożone po awansie, że każdy piłkarz, który go wywalczył, dostanie szansę, nie ma tu nic do rzeczy. - To miało na celu skonsolidowanie zespołu. Nikomu gry nie obiecywaliśmy. Mecze miały i mają pokazać czy zawodnicy dorośli do gry w ekstraklasie. Te dwa spotkania pokazały, że nie wszyscy, ale z wnioskami należy się wstrzymać do meczu z Widzewem, po którym otrzymamy kolejną porcję informacji. Spotkania z Jagiellonią nie można brać pod uwagę, bo toczyło się w anormalnych warunkach, zaś w Bełchatowie wyglądało to fatalnie. Nie wiemy co się stało. Po kolejnych meczach zobaczymy, czy to wypadek przy pracy, czy aż tak odstajemy od elity - przyznaje prezes bielszczan.

Okrzesik zapewnia jednak, że zachowuje spokój. - Jestem daleki od panikowania. Wiosną 2010 roku z trenerem Kasperczykiem walczyliśmy o utrzymanie w I lidze. Powiedziałem wtedy: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni". Dziś mogę to powtórzyć - mówi. Jednak władze klubu nie zamierzają siedzieć z założonymi rękami. - Pierwsze ruchy należą do trenera. Jeśli one nie przyniosą spodziewanych efektów, wówczas zareaguje klub. Wysyłamy jednak wszystkim sygnał, że jeszcze żyjemy i na skreślanie nas jest za wcześnie - kończy Janusz Okrzesik.
źródło: Sport

Przeczytaj również