Prezes "Górali": Trener się pogubił

15.10.2009
- Zawiesiliśmy mu wypłacanie premii za wygrane mecze. Jeśli zespół po rundzie jesiennej będzie w pierwszej szóstce, wypłacimy zamrożone pieniądze co do grosza - mówi Jerzy Wolas, prezes Podbeskidzia.
W Bielsku-Białej ostatnimi czasy - co nie jest tajemnicą - zrobiło się nerwowo. Wprawdzie trener Marcin Brosz posadę ocalił, ale słabe wyniki mocno nadszarpnęły jego wizerunek. - Pogubił się. Jest uparty, nikogo nie słucha, za dużo bierze na siebie. A wszystkiego nie da się przecież uciągnąć -  podkreśla Wolas. Prezes bielszczan niedawno poprosił opiekuna piłkarzy na czerwony dywanik. W rezultacie odsunięty od pierwszego zespołu został jego asystent, Bogdan Wilk. Sam Brosz natomiast może zapomnieć o gratyfikacjach.

- Zawiesiliśmy mu wypłacanie premii za wygrane mecze. Jeśli zespół po rundzie jesiennej będzie w pierwszej szóstce, wypłacimy zamrożone pieniądze co do grosza - dodaje "sternik" klubu z Rychlińskiego. Jak na decyzje członków zarządu klubu zareagował sam zainteresowany? - Odebrał to jako chęć rozwiązania z nim kontraktu - wyjaśnia Wolas, który wskazuje, że nowym asystentem Brosza może zostać któryś z młodych trenerów pracujących już w klubie: Tomasz Świderski, bądź Wojciech Jarosz.
źródło: Kronika Beskidzka/ts.podbeskidzie.pl

Przeczytaj również