Prezes "Górali": Na dziesięć meczów z Wisłą Kraków osiem przegramy
13.02.2011
W zimie żaden z kluczowych zawodników Podbeskidzia Bielsko-Biała, mimo zainteresowania, z klubu nie odszedł. Pojawiły się za to nowe twarze... - Nasze spojrzenie na transfery się nie zmieniło. Szukamy graczy lepszych od tych, którzy już są w zespole, takich, którzy są gotowi do gry w podstawowym składzie. My już mamy dobrych piłkarzy i niezły zespół, więc nie ma sensu ściągać kolejnych, którzy grają na podobnym poziomie - wskazuje prezes Janusz Okrzesik.
- To jest powód, dla którego na przykład całkiem nieźli zawodnicy, jak Sing czy Tomasik, nie zostali przez nas zatrudnieni. I druga sprawa - każdy chętny do grania u nas, bez względu na dorobek i CV, musi się pokazać i przekonać sztab szkoleniowy swoją obecną dyspozycją. Tak samo junior, jak i reprezentant - zaznacza szef "Górali".
- Jeszcze przed otwarciem okienka transferowego mówiłem, że nie będzie rewolucji i zbyt wielu ruchów. Nie mam zamiaru sprowadzać co pół roku ośmiu zawodników i czekać, czy choć dwóch z nich się sprawdzi. Z drugiej strony, trudno oczekiwać, że za każdym razem będziemy mieli stuprocentową skuteczność, tak jak to się udało latem. W każdym razie do drużyny jeszcze na pewno ktoś dojdzie - zapowiada.
Czy tym kimś może okazać się Matej Nather? Bielszczanie podpisali już ze Słowakiem kontrakt, ale obowiązujący od lipca. - Obserwowaliśmy Nathera pod kątem gry w ekstraklasie. To typowy środkowy pomocnik, bardzo waleczny i wybiegany, w świetnym wieku i ze sporym doświadczeniem, z niezłego klubu ekstraklasy słowackiej. Czy może dołączyć do nas już zimą? Tak, złożyliśmy jego klubowi ofertę, ale nie spotkała się z zainteresowaniem. Wszystko w tej sprawie zależy od szefów ViON Zlate Moravce - tłumaczy Okrzesik.
W międzyczasie myśli już też o czekającym Podbeskidzie spotkaniu z Wisłą Kraków w ramach Pucharu Polski. - Ten dwumecz jest prestiżowy i chcemy go wygrać. Zdaję sobie sprawę, że na dzisięć spotkań z Wisłą Podbeskidzie przegra osiem, ale my chcemy zagrać w marcu właśnie mecze numer dziewięć i dziesięć. Niezależnie jednak od tego, że zaczynamy z Wisłą, najważniejsze pozostają dla nas mecze ligowe, bo tam jest jeden cel: wygrać - kończy.
- To jest powód, dla którego na przykład całkiem nieźli zawodnicy, jak Sing czy Tomasik, nie zostali przez nas zatrudnieni. I druga sprawa - każdy chętny do grania u nas, bez względu na dorobek i CV, musi się pokazać i przekonać sztab szkoleniowy swoją obecną dyspozycją. Tak samo junior, jak i reprezentant - zaznacza szef "Górali".
- Jeszcze przed otwarciem okienka transferowego mówiłem, że nie będzie rewolucji i zbyt wielu ruchów. Nie mam zamiaru sprowadzać co pół roku ośmiu zawodników i czekać, czy choć dwóch z nich się sprawdzi. Z drugiej strony, trudno oczekiwać, że za każdym razem będziemy mieli stuprocentową skuteczność, tak jak to się udało latem. W każdym razie do drużyny jeszcze na pewno ktoś dojdzie - zapowiada.
Czy tym kimś może okazać się Matej Nather? Bielszczanie podpisali już ze Słowakiem kontrakt, ale obowiązujący od lipca. - Obserwowaliśmy Nathera pod kątem gry w ekstraklasie. To typowy środkowy pomocnik, bardzo waleczny i wybiegany, w świetnym wieku i ze sporym doświadczeniem, z niezłego klubu ekstraklasy słowackiej. Czy może dołączyć do nas już zimą? Tak, złożyliśmy jego klubowi ofertę, ale nie spotkała się z zainteresowaniem. Wszystko w tej sprawie zależy od szefów ViON Zlate Moravce - tłumaczy Okrzesik.
W międzyczasie myśli już też o czekającym Podbeskidzie spotkaniu z Wisłą Kraków w ramach Pucharu Polski. - Ten dwumecz jest prestiżowy i chcemy go wygrać. Zdaję sobie sprawę, że na dzisięć spotkań z Wisłą Podbeskidzie przegra osiem, ale my chcemy zagrać w marcu właśnie mecze numer dziewięć i dziesięć. Niezależnie jednak od tego, że zaczynamy z Wisłą, najważniejsze pozostają dla nas mecze ligowe, bo tam jest jeden cel: wygrać - kończy.
Polecane
I liga