Prezes "Górali" jest rudzianinem, był skrzydłowym, a o klubie opowiada psu

06.01.2012
Marek Glogaza od niedawna pełni funkcję prezesa Podbeskidzia Bielsko-Biała. Na piłkarskich salonach debiutuje, jednak doświadczenie biznesowe ma niewątpliwie spore. Futbolowe epizody też już miał...
- Grałem kiedyś na lewym skrzydle, w juniorskiej drużynie Zgody Bielszowice. Nawet udało mi się rozegrać kilka spotkań w seniorskim zespole, ale nadszedł czas studiów i trzeba było wziąć rozbrat z futbolem. Od czasu do czasu jeszcze biegam za piłką w dostojnym oldbojowym towarzystwie, ale robię to już sporadycznie. Częściej gram w tenisa - mówi w wywiadzie dla "Kroniki Beskidzkiej".

Gra w zespole z dzielnicy Rudy Śląskiej nie jest przypadkiem, wszak prezes Glogaza jest rodowitym rudzianinem. - Ale od siedemnastu lat, odkąd zamieszkaliśmy w Janowicach, czuję się bielszczaninem. To był świadomy wybór. Mam wielu przyjaciół w Bielsku-Białej, no i te piękne okolice! - zachwyca się "sternik" bielskiego klubu.

Dla Glogazy, który wcześniej był m.in. dyrektorem ekonomicznym kopalni Silesia i Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, prezesem olkuskiej Fabryki Naczyń Emaliowanych, bielskiego Polmosu i Prefabetu, szefowanie klubowi piłkarskiemu jest nowością. Jak zareagowała na to jego rodzina? - Żonę Annę cechuje duża doza spolegliwości i zaakceptowała  decyzję ze spokojem. Podobnie jak dorosłe już pociechy, którym sport nie jest obcy. Michał nadal robi wypady na górskie wspinaczki, a Joanna w latach szkolnych była narciarką. Zresztą staram się nie wprowadzać moich spraw zawodowych do domowej atmosfery. Najwięcej o Podbeskidziu, bieżących sprawach do załatwienia i moich planach wie pewnie Polar, ulubieniec rodziny - wiecznie radosny golden retriever, z którym chodzę na długie spacery…- przyznaje.

W wywiadzie dla tygodnika, prezes "Górali" poinformował również, że powołał zespół, który ma opracować pięcioletnią strategię dla TS Podbeskidzie SA.
źródło: Kronika Beskidzka

Przeczytaj również