Prezes Cleareksu: Wielu będzie musiało szukać nowego pracodawcy!

25.05.2010
- Mogę wybaczyć wszystko, oprócz dwóch rzeczy: bezmyślności i braku walki. A od początku drugiej rundy moi gracze wzajemnie się w tym prześcigali - grzmi Zdzisław Wolny, "sternik" Cleareksu.
Gdy rok temu chorzowianie uplasowali się na szóstym, najgorszym miejscu w historii klubu, wydawało się, że gorzej być już nie może. Kibice i włodarze 5-krotnego mistrza Polski musieli przełknąć gorzką pigułkę również w obecnych rozgrywkach! Clearex w lidze wypadł jeszcze słabiej (8. pozycja), a i w Pucharze Polski rywalizację zakończył już w ćwierćfinale. - Jeżeli poniżej oczekiwań gra Andrzej Szłapa, beznadziejnie prezentuje się kapitan reprezentacji, Michał Słonina,  a do tego co rusz rotujemy bramkarzami, problemy cały czas są ogromne. Słowo "zażenowanie" jest tu odpowiednie - denerwuje się Zdzisław Wolny, prezes zespołu.

Koniec zmagań w tym sezonie rozpocznie zarazem okres gruntownego "przemeblowania" w szeregach Ślązaków. - Myślę, że z obecnego składu odejdzie około dziewięciu zawodników. Trudno nazwać to rewolucją, bo będzie to całkowita przebudowa drużyny. Wielu ludzi będzie sobie musiało szukać nowego pracodawcy. Taka "zabawa" już mnie nie interesuje - podkreśla.

- Mogę wybaczyć wszystko, oprócz dwóch rzeczy: bezmyślności i braku walki. A od początku drugiej rundy moi gracze wzajemnie się w tym prześcigali. Coś okropnego... Spotkanie z Novą Katowice było przecież dopiero trzecią wygraną w tym roku! - kręci głową "sternik" chorzowian.

Roszady w Cleareksie najpewniej nie zakończą się jedynie na ruchach transferowych piłkarzy... - Bo nie chcę już biegać przy linii autowej w trakcie meczów. Wspólnie z bratem (Tadeuszem Wolnym, trenerem zespołu - przyp. red.) doszliśmy do wniosku, że będziemy "z boku" i po kilkunastu latach zaangażowania chcemy postawić na kogoś innego - twierdzi Zdzisław Wolny.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również