Portugalia - Macedonia 3-1. Bez niespodzianki w meczu otwarcia

24.02.2011
Wicemistrzowie Europy z Portugalii pewnie pokonali Macedończyków w meczu otwarcia rozgrywanych w Bielsku-Białej futsalowych eliminacji mistrzostw Europy. Zwycięzcy pokazali kilka wirtuozerskich zagrań.
Portugalczycy od samego początku meczu osiągnęli miażdżącą przewagę. Zepchnęli Macedończyków do głębokiej defensywy, ale zespół z Bałkanów wyraźnie nieźle czuje się w takiej roli. Wicemistrzowie Europy przypominali trochę Barcelonę z dużego boiska, tyle, że taką... bez formy. Owszem, rozgrywali akcje bardzo szybko, pomysłowo i efektownie, ale nawet sytuacji niewiele to przynosiło. Jeśli już mieli bramkową okazję, fantastycznie radził sobie Miroslav Teodorovski. Bronił w sytuacjach niemal beznadziejnych, wykazując się świetnym refleksem.

Macedończycy byli zadowoleni, kiedy już z rzadka przekroczyli połowę. Wówczas nie patyczkowali się, tylko jak najszybciej oddawali strzał, z nadzieją, że piłka jakimś cudem wpadnie do bramki. Paradoksalnie, zawodnicy trenera Vasila Skenderovskiego najlepszą okazję do zdobycia gola w pierwszej połowie mieli na kilka sekund przed... utratą bramki. Mieli wówczas sytuację sam na sam, którą wybronił Joao Benedito. Portugalski bramkarz natychmiast wyekspediował piłkę do przodu, ta dotarła do niepilnowanego Cardinala, który z bliska pokonał Teodorovskiego, jedyny raz w tej części meczu.

Druga połowa zaczęła się już jednak dla Portugalczyków wspaniale. Zaprezentowali oni próbkę olbrzymich umiejętności i przyniosło to efekt. Ricardinho, po ultraszybkiej wymianie piłek z Cardinalem, znalazł się tuż przed bramkarzem i pewnie strzelił  gola z powietrza. Wraz z upływem minut Macedończycy zaczęli jednak coraz śmielej wychodzić do przodu i niespodziewanie udało im się zdobyć kontaktową bramkę. Po uderzeniu z dystansu piłka trafiła w słupek portugalskiej bramki, ale z bliska dobił ją Darko Rangotov.

Przyjezdni z Półwyspu Iberyjskiego w końcówce nie pozostawili jednak złudzeń. Najpierw pomogło im fatalne nieporozumienie macedońskich obrońców z bramkarzem, w wyniku którego Arnaldo wepchnął piłkę z linii bramkowej do siatki. Zawodnicy Jorge Gomesa spokojnie kontrolowali już do końca przebieg gry i nie oddali zwycięstwa. Pierwsze spotkanie przyciągnęło na trybuny kilkuset kibiców, można było znaleźć jedną macedońską flagę, a grupka dzieci rozpoczęła nawet doping dla drużyny z Bałkanów. I o to chodzi!
autor: Michał Trela

Przeczytaj również