Porównujemy prezesów Podbeskidzia i Górnika. Czym się różnią?

04.11.2011
- Tomasz Młynarczyk jest bardzo spokojny, opanowany. Jeśli chodzi o Jerzego Wolasa, to jest częściej słyszany w mediach - opisuje "sterników" Górnika Zabrze i Podbeskidzia Bielsko-Biała Radosław Gilewicz.
Prezesi mierzących się dzisiaj klubów są bardzo różni. Jeden spokojniejszy - Tomasz Młynarczyk - drugi - Jerzy Wolas - nie bojący się wstrząsnąć drużyną. - A jeszcze inny, całkiem unikatowy, jest w Polonii Warszawa - przyznaje Radosław Gilewicz, którego poprosiliśmy o porównanie obu "sterników" naszych drużyn.

- Są prezesi, którzy trzymają się z daleka od zespołu. Są też tacy, którzy chcą być bardzo blisko. Rzeczywiście, można powiedzieć, że Tomasz Młynarczyk jest bardzo spokojny, opanowany. Można powiedzieć w cieniu. Widać, że cała medialna otoczka to nie jest dla niego. On chce swoją pracę wykonać i skupia się tylko i wyłącznie na tym - analizuje Gilewicz.

- Jeśli chodzi o prezesa Podbeskidzia, to jest częściej słyszany w mediach. Nie jestem jednak zbyt blisko tych dwóch klubów, by móc zagłębić się w szczegóły - przyznaje nasz rozmówca.

Obu prezesów różni zachowanie w kryzysowym dla drużyny momencie. Szef Podbeskidzia po przegranej w fatalnym stylu z Ruchem Chorzów uderzył pięścią w stół. Kary finansowe (tydzień później cofnięte), zwolnienie drugiego trenera. Efekt? W następnej kolejce "Górale" pokonali Lechię Gdańsk. W Zabrzu spodziewano się podobnych ruchów po meczu z... "Niebieskimi". Trzęsienia ziemi jednak nie było.


Tomasz Młynarczyk - Górnik Zabrze

- Nie zgodzę się z tym, że drużyna zareagowała po tym "straszeniu". To nie jest tak, że nagle prezes zawiesza pieniądze i nagle chłopcy lepiej grają. Może w tym momencie zawodnicy sami doszli do wniosku, że jeżeli tak dalej będzie, to sytuacje będzie coraz trudniejsza. Nie zawsze straszenie pozytywnie wpływa na psychikę piłkarzy - podkreśla Gilewicz.

- Wiemy jak jest z Polonią Warszawa co roku. Jesień jest zawsze najgorsza, dopiero na wiosnę zaczynają nagle grać, kiedy z prezesa schodzi presja. I co sezon jest tak samo. W przypadku Podbeskidzia można powiedzieć, że to poskutkowało. Ja, będąc piłkarzem, dużo przeżyłem i wiem, że nie do końca tak jest. W pewnym momencie sami zawodnicy siedzą z trenerami w szatni i rozmawiają o problemach - mówi były reprezentacyjny napastnik.

Co jeszcze łączy obu panów? To, że... nie chcą za długo pełnić swoich funkcji. Młynarczyk zamierza wrócić do pracy w swojej kancelarii prawniczej, natomiast Wolas w rozmowie z naszym portalem stwierdził, że bez względu na wynik, w grudniu chce przestać pełnić rolę szefa klubu. Czy takie deklaracje mogą mieć wpływ na postawę piłkarzy?

- Nie powinny. Zawodnicy muszą skupiać się na tym, na czym się najlepiej znają, czyli na graniu w piłkę. Tak naprawdę nie interesuje ich to, co się dzieje na górze. Oczywiście chcieliby, żeby klub był poukładany, a pieniądze trafiały na konta na bieżąco. Z drugiej strony, jeśli prezes wykonuje fantastyczną pracę i ma dobry stosunek z drużyną, to wtedy piłkarze mogą zdawać sobie sprawę z tego, że odchodzi osoba, która była dla nich w trudnych momentach wsparciem. Którego z prezesów będą bardziej żałować, to już trzeba zapytać graczy - twierdzi były napastnik.

Jan Żurek przyznał, że w pojedynku Podbeskidzia z Górnikiem trudno wskazać faworyta. Z kolei Marek Motyka skłania się ku bielszczanom, ale spodziewa się wyrównanego pojedynku. A jak mecz ten widzi Gilewicz?

- Nasza liga jest bardzo nieobliczalna. Często decyduje o wyniku dyspozycja dnia. To się sprawdza w 90 procentach. Nawet jeśli drużyna, która ostatnio ograła Wisłę w Krakowie może być faworytem, to jednak nie będzie miała łatwo. Górnik również wygrał w poprzedniej kolejce i potrzebuje punktów jak tlenu. Sytuacja zespołów z dołu tabeli jest bardzo ciężka. Przegra się dwa razy i już się jest na dnie, z którego trudno wyjść. Najlepszy przykład - Cracovia. Zwycięstwo z Jagiellonią doda pewności siebie. A wygrana Podbeskidzia? Obawiam się, że to troszeczkę uspokoi rozluźni piłkarzy. Wydaje mi się, że padnie remis - typuje wychowanek GKS-u Tychy.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Górnik Zabrze
piątek, 18:00
sędziuje Piotr Wasielewski (Kalisz)

Przypuszczalne składy
Podbeskidzie: Zajac - Sokołowski, Konieczny, Danczik, Górkiewicz - Koman, Nather - Sacha, Cohen, Patejuk - Demjan.

Górnik: Skorupski - Bemben, Danch, Pazdan, Magiera - Olkowski, Mączyński, Przybylski, Nakoulma - Kwiek - Gołębiewski.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również