„Porażka w Poznaniu to dobra lekcja dla podatnego ucznia”
19.03.2014
– Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. I żałować, że sędzia nadmiernie przedłużył mecz, że Marek Sokołowski niepotrzebnie faulował Dawida Kownackiego, a Mateusz Stąporski czy Piotr Malinowski nie wykorzystali swoich szans. Rozpamiętywanie niczego nie zmieni. Fortuna raz sprzyja, raz nie. Teraz „Góralom” zdarzyła się ta mniej przyjemna wersja – pisze Bożydar Iwanow na łamach portalu SportoweBeskidy.pl.
– Poza tym będę się upierał przy tezie sprzed tygodnia: trzeba było wygrać z Piastem w Gliwicach. Trzy punkty przy Okrzei byłyby w kontekście walki o utrzymanie bardziej wartościowe, niż remis przy Bułgarskiej. Tylko, że ciężko wygrać nie oddając ani jednego celnego strzału, a tak było przecież dziewięć dni temu. W Poznaniu już w pierwszej części zespół miał więcej sytuacji, niż przez 90 minut we wcześniejszym wyjazdowym spotkaniu. W ogóle kto wie, czy piłkarsko Podbeskidzie nie wyglądało najlepiej właśnie w stolicy Wielkopolski, ze wszystkich tegorocznych spotkań?! Przegrało, ale jest kilka pozytywnych wniosków. Ale przez to i znaków zapytania – czytamy w dalszej części felietonu.
Dziennikarz stacji Polsat wskazuje na pozytywy w osobach Antona Slobody, Macieja Iwańskiego i Przemysława Pietruszki, którzy zaprezentowali się ze znakomitej strony w piątkowy wieczór. Z drugiej strony to pewne utrudnienie dla szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego. Do dyspozycji na mecz z Cracovią Kraków ma wszystkich podopiecznych i konieczny będzie wybór najlepszej „11”. – Przydałoby się, żeby drużyna zaczęła grać w miarę stabilnym składzie. Roszad cały czas jest dość dużo. I to w każdej formacji, poza bramką i defensywą, które „zmieniają” tylko sytuacje wymuszone przez kontuzje i wykluczenia. A to na nikogo dobrze nie wpływa – pisze Iwanow.
W niedzielę przed „Góralami” arcyważna konfrontacja. – Z Cracovią trzeba bezwzględnie wygrać. Po pierwsze: tworzyć swoją grę, bo to do końca sezonu zasadniczego teoretycznie najsłabszy rywal, poza tym „Górale” grają u siebie, więc trzy punkty to obowiązek. Po drugie: nie pozwolić rywalowi na ich koronkowe rozgrywanie. Co prawda bez Dawida Nowaka zespół Wojciecha Stawowego nie ma kogoś, kto to „klepanie” potrafi właściwie spożytkować, ale 0-0 będzie porażką Podbeskidzia. Dlatego skład, jak i sposób gry na niedzielę musi być dobrany optymalnie. O porażce z Poznania nie ma już co rozmawiać. Podobno to przegrane uczą nas najwięcej. To powinna być dobra lekcja. Musi tylko trafić na podatnego ucznia – czytamy.
Cały felieton Bożydara Iwanowa na www.sportowebeskidy.pl.
– Poza tym będę się upierał przy tezie sprzed tygodnia: trzeba było wygrać z Piastem w Gliwicach. Trzy punkty przy Okrzei byłyby w kontekście walki o utrzymanie bardziej wartościowe, niż remis przy Bułgarskiej. Tylko, że ciężko wygrać nie oddając ani jednego celnego strzału, a tak było przecież dziewięć dni temu. W Poznaniu już w pierwszej części zespół miał więcej sytuacji, niż przez 90 minut we wcześniejszym wyjazdowym spotkaniu. W ogóle kto wie, czy piłkarsko Podbeskidzie nie wyglądało najlepiej właśnie w stolicy Wielkopolski, ze wszystkich tegorocznych spotkań?! Przegrało, ale jest kilka pozytywnych wniosków. Ale przez to i znaków zapytania – czytamy w dalszej części felietonu.
Dziennikarz stacji Polsat wskazuje na pozytywy w osobach Antona Slobody, Macieja Iwańskiego i Przemysława Pietruszki, którzy zaprezentowali się ze znakomitej strony w piątkowy wieczór. Z drugiej strony to pewne utrudnienie dla szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego. Do dyspozycji na mecz z Cracovią Kraków ma wszystkich podopiecznych i konieczny będzie wybór najlepszej „11”. – Przydałoby się, żeby drużyna zaczęła grać w miarę stabilnym składzie. Roszad cały czas jest dość dużo. I to w każdej formacji, poza bramką i defensywą, które „zmieniają” tylko sytuacje wymuszone przez kontuzje i wykluczenia. A to na nikogo dobrze nie wpływa – pisze Iwanow.
W niedzielę przed „Góralami” arcyważna konfrontacja. – Z Cracovią trzeba bezwzględnie wygrać. Po pierwsze: tworzyć swoją grę, bo to do końca sezonu zasadniczego teoretycznie najsłabszy rywal, poza tym „Górale” grają u siebie, więc trzy punkty to obowiązek. Po drugie: nie pozwolić rywalowi na ich koronkowe rozgrywanie. Co prawda bez Dawida Nowaka zespół Wojciecha Stawowego nie ma kogoś, kto to „klepanie” potrafi właściwie spożytkować, ale 0-0 będzie porażką Podbeskidzia. Dlatego skład, jak i sposób gry na niedzielę musi być dobrany optymalnie. O porażce z Poznania nie ma już co rozmawiać. Podobno to przegrane uczą nas najwięcej. To powinna być dobra lekcja. Musi tylko trafić na podatnego ucznia – czytamy.
Cały felieton Bożydara Iwanowa na www.sportowebeskidy.pl.
Polecane
Ekstraklasa