"Pomysł fuzji Podbeskidzia z BKS-em to jak próba łączenia wody z ogniem!"
- Żeby myśleć o jakiejś fuzji, to pierwsze musieliby wyjść z taką inicjatywą kibice! A potem mogą dogadywać się zarządy. To są dwie historie, nie da się tego połączyć. A nie można robić niczego na siłę! To tak, jak powiedział już Janusz Okrzesik, jakby chcieć połączyć wodę z ogniem. Albo ogień zgaśnie, albo woda wyparuje - obrazowo przedstawia sytuację były wiceprezes Podbeskidzia.
Władysław Szypuła podkreśla, że pieniądze nie są najważniejsze. - Były już różne fuzje klubowe, w wielu miastach. Jak to się kończyło? Dziś tych klubów już nie ma. Finanse są ważne, ale nie ponad wszystko. Ile może kosztować utrzymanie drugiej drużyny? Pięć procent rocznego budżetu Podbeskidzia? A sytuacja ekonomiczna na rynku jest taka, że połączenie klubów wcale nie przysporzy nowych sponsorów. Według mnie to poroniony pomysł, a ktoś kto to wymyślił nie jest chyba bielszczaninem i nie zna uwarunkowań - przekonuje w rozmowie z portalem sportowebeskidy.pl Szypuła.