Pomocnik Podbeskidzia: Z meczu na mecz będzie nam coraz łatwiej
02.08.2011
- Z meczu na mecz będzie nam się grało łatwiej, a to dlatego, że będziemy pewniejsi. Dziś było trochę debiutantów w składzie, więc dla każdego kolejne mecze będą okazją, by zebrać nowe doświadczenia - przekonuje były pomocnik Górnika Zabrze, który ma już na koncie występy w ekstraklasie.
Jego obecność w podstawowym składzie była jednak pewną nowością, bowiem w poprzednim sezonie taka sytuacja nie zdarzała się zbyt często. - Ale wtedy miałem wiele kontuzji. Teraz wreszcie przepracowałem pełny okres przygotowawczy i pracą na treningach oraz grą w sparingach przekonałem trenera, że warto na mnie postawić. Dlatego to, że wyszedłem w podstawowej jedenastce nie było dla mnie zaskoczeniem. Teraz trzeba jednak pracować dalej, by tego miejsca nie stracić - uważa środkowy pomocnik.
Na mokrej murawie wszyscy szczególnie liczyli na jego atomowe uderzenia lewą nogą. Tych jednak nie było za wiele, a konkretnie... jedno. - Niestety, wtedy strzeliłem obok bramki, nie wycelowałem dokładnie. Ciężko było dojść do sytuacji, bo piłka stawała w wodzie i tylko gra "na aferę" przynosiła efekt. Jak na beniaminka, który grał z czołowym zespołem ligi i przegrywał 0-2, myślę, że remis nie jest najgorszym wynikiem - twierdzi Kołodziej.
Z jego zdaniem zgadza się też kapitan Sławomir Cienciała. - Z początku daliśmy się stłamsić, ale pokazaliśmy charakter i wróciliśmy z dalekiej podróży. Mam nadzieję, że teraz już każdemu będzie się tu ciężko grać - zakończył rekordzista pod względem ilości występów w Podbeskidziu.
Jego obecność w podstawowym składzie była jednak pewną nowością, bowiem w poprzednim sezonie taka sytuacja nie zdarzała się zbyt często. - Ale wtedy miałem wiele kontuzji. Teraz wreszcie przepracowałem pełny okres przygotowawczy i pracą na treningach oraz grą w sparingach przekonałem trenera, że warto na mnie postawić. Dlatego to, że wyszedłem w podstawowej jedenastce nie było dla mnie zaskoczeniem. Teraz trzeba jednak pracować dalej, by tego miejsca nie stracić - uważa środkowy pomocnik.
Na mokrej murawie wszyscy szczególnie liczyli na jego atomowe uderzenia lewą nogą. Tych jednak nie było za wiele, a konkretnie... jedno. - Niestety, wtedy strzeliłem obok bramki, nie wycelowałem dokładnie. Ciężko było dojść do sytuacji, bo piłka stawała w wodzie i tylko gra "na aferę" przynosiła efekt. Jak na beniaminka, który grał z czołowym zespołem ligi i przegrywał 0-2, myślę, że remis nie jest najgorszym wynikiem - twierdzi Kołodziej.
Z jego zdaniem zgadza się też kapitan Sławomir Cienciała. - Z początku daliśmy się stłamsić, ale pokazaliśmy charakter i wróciliśmy z dalekiej podróży. Mam nadzieję, że teraz już każdemu będzie się tu ciężko grać - zakończył rekordzista pod względem ilości występów w Podbeskidziu.
Polecane
Ekstraklasa