Pomocnik Podbeskidzia: Z ligi na pewno nie spadniemy
29.09.2013
Bielszczanie w meczu z Piastem Gliwice po raz kolejny nie zdobyli punktów. Spotkanie było jednak ich popisem nieskuteczności. - Dariusz Trela to dobry bramkarz i myślę, że wybronił gliwiczanom mecz. Koledzy na pewno mu za to podziękowali, natomiast dla nas nie było to zbyt dobre... Gdybyśmy wykorzystali sytuacje, które mieliśmy wcześniej niż Piast, prowadzilibyśmy w tym spotkaniu. To goście musieliby się odsłonić i gonić wynik. My mamy szybkich zawodników z przodu i na skrzydłach, więc ciężko byłoby im się zorganizować w obronie. Jednak przetrwali te ataki i zdołali strzelić jedyną bramkę, która dała im zwycięstwo - smucił się Łatka.
W składzie Podbeskidzia przez cały czas zachodzą zmiany, co też może nie ułatwiać zawodnikom gry. - W kadrze jest 24 piłkarzy i każdy musi być do dyspozycji trenera. Jeżeli jest zdrowy, to musi być w formie. Trener obserwuje nas na treningach i podejmuje decyzje, kto powinien grać i jest w optymalnej dyspozycji. Uważam, że po to jest nas zakontraktowanych taka liczba, aby każdy mógł grać. To nie jest więc tak, że negatywnie reagujemy na zmiany w składzie, choć faktem jest, że czasami dany zawodnik prezentuje się lepiej lub gorzej - dodał pomocnik.
Może więc "Górale" nie wytrzymują ostatniego natężenia meczów? - Nie narzekamy na to. To nie jest aż tak duże obciążenie, żeby zrzucać na to winę za ostatnie wyniki. Nie uważam, żebyśmy mieli za sobą fatalny początek sezonu. Wierzę, że uda nam się powtórzyć poprzednie rozgrywki - poprawimy grę i z ligi na pewno nie spadniemy - zakończył doświadczony gracz Podbeskidzia.
W składzie Podbeskidzia przez cały czas zachodzą zmiany, co też może nie ułatwiać zawodnikom gry. - W kadrze jest 24 piłkarzy i każdy musi być do dyspozycji trenera. Jeżeli jest zdrowy, to musi być w formie. Trener obserwuje nas na treningach i podejmuje decyzje, kto powinien grać i jest w optymalnej dyspozycji. Uważam, że po to jest nas zakontraktowanych taka liczba, aby każdy mógł grać. To nie jest więc tak, że negatywnie reagujemy na zmiany w składzie, choć faktem jest, że czasami dany zawodnik prezentuje się lepiej lub gorzej - dodał pomocnik.
Może więc "Górale" nie wytrzymują ostatniego natężenia meczów? - Nie narzekamy na to. To nie jest aż tak duże obciążenie, żeby zrzucać na to winę za ostatnie wyniki. Nie uważam, żebyśmy mieli za sobą fatalny początek sezonu. Wierzę, że uda nam się powtórzyć poprzednie rozgrywki - poprawimy grę i z ligi na pewno nie spadniemy - zakończył doświadczony gracz Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa