Pomocnik Podbeskidzia: Ta akcja była do uratowania kilka razy
11.03.2012
Doświadczony zawodnik ma po potyczce z Legią Warszawa prawo do rozgoryczenia. Sam zagrał na dobrym poziomie w defensywie, a ponadto stworzył najgroźniejszą okazję do zdobycia gola. W 13. minucie piłkę po jego strzale z dystansu świetnie na rzut rożny sparował Duszan Kuciak. - Gdyby to wpadło, prowadzilibyśmy 1-0 i mecz wyglądałby inaczej. Oni musieliby się otworzyć, my mielibyśmy więcej miejsca do kontrataków. To już jednak tylko gdybanie. Trzy punkty zabierają do Warszawy - mówi Łatka.
Nawet bez zdobycia tej bramki, komplet punktów nie musiał jednak wcale powędrować do stolicy. Wszak bielszczanie mogli ten mecz zremisować. Ale... - Sami jej stworzyliśmy okazję, bo Legia praktycznie nic nie zrobiła. Prosta strata przy stałym fragmencie gry, piłka kilka razy się odbijała, szła takim lobem. Było kilka momentów, kiedy można było tę akcję uratować. Stało się jednak, jak się stało, a warszawianie mieli też w tej sytuacji sporo szczęścia - twierdzi były gracz Korony Kielce.
Myliłby się jednak ten, który myśli, że "Górale" przyjęli tę porażkę bez emocji. - Nie, jesteśmy trochę rozgoryczeni. Czego nam zabrakło? Prosta sprawa - bramek. Kto je strzela, ten zdobywa punkty - kończy Dariusz Łatka.
Nawet bez zdobycia tej bramki, komplet punktów nie musiał jednak wcale powędrować do stolicy. Wszak bielszczanie mogli ten mecz zremisować. Ale... - Sami jej stworzyliśmy okazję, bo Legia praktycznie nic nie zrobiła. Prosta strata przy stałym fragmencie gry, piłka kilka razy się odbijała, szła takim lobem. Było kilka momentów, kiedy można było tę akcję uratować. Stało się jednak, jak się stało, a warszawianie mieli też w tej sytuacji sporo szczęścia - twierdzi były gracz Korony Kielce.
Myliłby się jednak ten, który myśli, że "Górale" przyjęli tę porażkę bez emocji. - Nie, jesteśmy trochę rozgoryczeni. Czego nam zabrakło? Prosta sprawa - bramek. Kto je strzela, ten zdobywa punkty - kończy Dariusz Łatka.
Polecane
Ekstraklasa