Pomocnik Podbeskidzia: Sędziowanie to była tragedia

11.11.2012
- Ten przegrany mecz z Polonią Warszawa trochę nas dobił, ale nie poddamy się i pojedziemy na tego Piasta, żeby wygrać - mówi Damian Chmiel, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Po krótkim wzlocie w górę, gdy bielszczanie pokonali na wyjeździe Zagłębie Lubin 2-1, wczoraj wrócili do normalności, przegrywając z Polonią Warszawa. - Wiadomo, jak to wyglądało. To był mecz walki. Zostawiliśmy serce na boisku, ale niestety nie przełamaliśmy passy bez zwycięstwa na własnym boisku.

- Ten mecz nas troszeczkę dobił, lecz nie poddamy się i pojedziemy na tego Piata, żeby wygrać, bo innej opcji nie ma. Trzeba znowu walczyć i może to szczęście się odwróci. Bo gdyby z Polonią się skończyło 0-0 to nie byłoby tragedii - mówi skrzydłowy.

Trochę miejsca Chmiel poświęcił też decyzjom sędziowskim. - Z mojej perspektywy, karnego dla Polonii nie było, choć słyszałem, że w telewizji mówili inaczej. Najpierw "Pietras" trafił w piłkę, a potem Dwaliszwili przerzucił się przez jego nogi. Zostawmy to jednak ekspertom.

Zdaniem zawodnika "Górali", ta sytuacja była bardzo podobna do tej  z końcówki, gdy Ireneusz Jeleń padł w polu karnym i dostał żółtą kartkę za symulowanie. - Moim  zdaniem to były podobne sytuacje. Gdyby sędzia był sprawiedliwy, gwizdnąłby też to. A remis byłby dla nas dobry. Poziom sędziowania? Myślę, że było widać. Jak dla mnie - tragedia. Nie chcę oceniać, wręcz nie mogę, ale każdy widział jak było - kończy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również