Pomocnik Podbeskidzia po remisie z mistrzem: Jesteśmy podłamani...

18.03.2013
- Te mecze od początku wiosny można ocenić pozytywnie, ale punktów z nich mamy mało. Można było ograć Wisłę i Śląsk, zremisować z Legią. Wtedy obawiałby się nie tylko Ruch - mówi Dariusz Łatka.
Pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała jest dość mocno rozgoryczony po remisie ze Śląskiem Wrocław. - Przed meczem też nie bralibyśmy remisu w ciemno, bo powinniśmy wygrywać, obojętnie z kim gramy, ponieważ mamy mało punktów. Śląsk miał rzut karny, ale go nie wykorzystał, a to my prowadziliśmy do 90. minuty i mamy prawo być niezadowoleni. Przynajmniej teraz jesteśmy podłamani. Na pewno się podniesiemy, gdyż potrafimy grać w piłkę - mówi Łatka.

Doświadczony zawodnik próbuje zastanawiać się czy bramce Łukasza Gikiewicza w ostatniej minucie dało się zapobiec. - Na pewno można było tego gola uniknąć. Pokryć środkowego napastnika w polu karnym, czy uniknąć dośrodkowania. Ciężko powiedzieć coś sensownego po takim golu. Będzie nam na pewno brakowało tych punktów, ale są chociaż podstawy, by sądzić, że będzie lepiej - pociesza kibiców, ale też chyba samego siebie.

Bielszczanie mają za sobą tej wiosny potyczki z Legią Warszawa, Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław. Teraz - teoretycznie - powinno być łatwiej. - Każdy mecz jest ciężki, obojętnie z kim. I każdy inny. Te mecze wiosenne były pozytywne, lecz mamy mało punktów. Można było ograć Wisłę, zremisować z Legią, wygrać ze Śląskiem i wtedy nie tylko Ruch mógłby się obawiać, ale też inne drużyny, które są blisko niego. Następny mecz gramy z Koroną i mamy nadzieję, że wygramy - nie ukrywa.

Łatka twierdzi natomiast, że on i jego koledzy nie mają pretensji do sędziego Huberta Siejewicza, który nie uznał prawidłowej bramki Michala Pitera-Buczki. - Piłka jest grą błędów i arbitrzy też się mylą. Szkoda, ale sami jesteśmy sobie winni, że nie wygraliśmy.

Teraz "Górali" czeka półtora tygodnia przerwy ze względu na mecze reprezentacji. Pomocnik bielszczan uważa, że to nie jest dobra informacja dla jego drużyny. - Ja bym wolał grać, bo uważam, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Ale trener na pewno ma tę przerwę zaplanowaną i coś jeszcze można poprawić - kończy Dariusz Łatka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również