Pomocnik Podbeskidzia: Należą nam się brawa
20.04.2011
Były zawodnik Lechii Gdańsk w znacznym stopniu przyczynił się do pierwszej bramki dla "Górali", kiedy to świetnie wypuścił lewym skrzydłem Tomasza Górkiewicza. Po meczu nie krył jednak rozczarowania. - Szkoda tej szansy. Popełniliśmy błędy w obronie, poszła kontra, którą perfekcyjnie wykończył Semir Sztilić i zaczęła się lawina. Niestety, nie udało nam się dociągnąć tego fantastycznego prowadzenia - smuci się piłkarz Podbeskidzia.
- Mądrości nam nie zabrakło. Po prostu przy tej pierwszej bramce zdarzył się nieszczęśliwy kontratak. Wyprowadzili go poznaniacy idealnie, widać, że to nie było przypadkowe. Można tego gola do znudzenia szkoleniowo pokazywać. Potem coś Lecha tchnęło i poszedł za ciosem. A do tego momentu kontrolowaliśmy grę - mówi Rogalski.
Tymczasem trenerowi Robertowi Kasperczykowi bardziej do gustu przypadła trzecia bramka dla "Kolejorza". - Ta akcja to był majstersztyk. Na boiskach I-ligowych takich nie ma - twierdzi szkoleniowiec "Górali".
- Mądrości nam nie zabrakło. Po prostu przy tej pierwszej bramce zdarzył się nieszczęśliwy kontratak. Wyprowadzili go poznaniacy idealnie, widać, że to nie było przypadkowe. Można tego gola do znudzenia szkoleniowo pokazywać. Potem coś Lecha tchnęło i poszedł za ciosem. A do tego momentu kontrolowaliśmy grę - mówi Rogalski.
Tymczasem trenerowi Robertowi Kasperczykowi bardziej do gustu przypadła trzecia bramka dla "Kolejorza". - Ta akcja to był majstersztyk. Na boiskach I-ligowych takich nie ma - twierdzi szkoleniowiec "Górali".
Polecane
I liga