Pomocnik Podbeskidzia: Może sędzia chciał, żeby było sprawiedliwie?

05.03.2013
- Dla nas punkt tutaj to nie jest zbyt wielki zysk, choć zobaczymy, co to będzie znaczyć w ostatecznym rozrachunku - przyznał Damian Chmiel, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała. Co powiedział o sędziach?
Chmiel należał do tej grupy zawodników Podbeskidzia, którzy po starciu z Wisłą Kraków nie byli zadowoleni z bezbramkowego remisu. - My musimy patrzeć na siebie, a później zobaczymy, jak się ułoży tabela na koniec sezonu. Jak na złość, wszyscy z dołu na razie wygrywają. To ciężka sytuacja. Musimy zdobywać maksymalnie dużo punktów, więc jeden nie jest dla nas zbyt wielkim zyskiem. Zobaczymy, co nam to da w ostatecznym rozrachunku. Jednak szkoda, że nie wykorzystaliśmy sytuacji. Nie było ich za dużo, ale jakieś jednak udało się stworzyć. Takie 1-0 by nam wystarczyło... - westchnął skrzydłowy bielszczan.

W meczu z Jagiellonią Białystok, jego wrzutki ze stałych fragmentów gry siały postrach w obronie rywali. Tym razem nie było już tak dobrze. - To jest jednak ekstraklasa. Przeciwnik też nas rozpracowuje, każdy widzi, kto wykonuje stałe fragmenty, jak się drużyna przy nich ustawia. Widać, że Wisła się przygotowała i nie wychodziło to już tak dobrze. Ale jest to element piłkarskiego rzemiosła, który może dawać bramki i myślę, że tak będzie w piątek przeciwko Legii Warszawa - dodał Chmiel.

Pomocnik przyznaje, że bielszczanie chcieli przy Reymonta zagrać zaskakująco, ale... nie do końca im to wyszło. - Wszyscy myśleli, że przyjedziemy tu tylko grać z kontry. Wiadomo, że Kraków to ciężki teren, Wisła to dobra drużyna, mimo że ma mało punktów, myślę, że z meczu na mecz będzie grać coraz lepiej. Chcieliśmy grać jednak swoje, lecz Wisła postawiła nam ciężkie warunki. To było zupełnie inne spotkanie niż to z Jagiellonią - stwierdził były gracz GKS-u Katowice.

Spytaliśmy też Chmiela o ocenę sytuacji z rzutem karnym, który pierwotnie został podyktowany przeciwko Podbeskidziu. - Było sześciu sędziów i jakąś decyzję musieli podjąć. A jakby się tak cofnąć do sytuacji z Piotrkiem Malinowskim w pierwszej połowie - jeśli kulnął piłkę pierwszy, to powinien być rzut karny i czerwona kartka. Sędzia nie podyktował. Może chciał, żeby było sprawiedliwie? Albo po karnym, albo ani jednego. Ciężko stwierdzić. Musiałbym pewnie ze trzy razy obejrzeć na powtórce. Sędzia stał metr od tego, musiał to dobrze widzieć. Z mojej perspektywy trudno było ocenić to zdarzenie - zakończył Damian Chmiel.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również