Pomocnik Podbeskidzia: Mamy założenie, by każdy mecz grać jak o życie

23.02.2013
Piotr Malinowski rzadko kiedy dostawał od poprzednich trenerów Podbeskidzia szansę gry od pierwszej minuty. Dariusz Kubicki się jednak na to zdecydował i... już po 55 sekundach było wiadomo, że dobrze zrobił.
Jagiellonia Białystok zaczęła dziś od środka i przez kilkadziesiąt sekund utrzymywała się przy piłce. Kiedy jednak bielszczanie już ją przejęli, błyskawicznie wyprowadzili bramkową akcję. Anton Sloboda wypuścił Malinowskiego lewym skrzydłem, ten nie pozwolił piłce wyjść za linię boczną, spojrzał w pole karne i dośrodkował idealnie na głowę Roberta Demjana. - Widziałem go i to nie było przypadkowe. Ćwiczyliśmy takie akcje na treningach i wykorzystaliśmy to w meczu - podkreślał "Malina".

"Górale" od początku byli bardzo zdeterminowani. - Mamy takie założenie, by każdy mecz grać jak o życie - zaznaczył wychowanek Beniaminka Częstochowa. Co więcej, w drugiej połowie, mimo wysokiego prowadzenia, gospodarze nadal walczyli o każdą piłkę. - Chcemy grać na zero z tyłu, więc nie mogliśmy dopuścić, by białostoczanie strzelili chociaż jednego gola. My szybko zdobyliśmy dwie bramki, co pozwoliło nam kontrolować to spotkanie, dołożyć dwa trafienia po przerwie i spokojnie dowieźć zwycięstwo - dodał.

- Myślę, że Jagiellonia była trochę zaskoczona tym, jak szybko straciła bramki i to mogło ją trochę zdeprymować - stwierdził gracz Podbeskidzia. - Teraz jedziemy na Wisłę. Maksymalne zaangażowanie być musi, jeśli chcemy cokolwiek osiągnąć w tym sezonie - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również