Pomocnik Podbeskidzia: Kto ma wierzyć, jak nie my?

10.12.2012
- Wiemy, że sytuacja jest dramatyczna. Sami strzeliliśmy sobie dwie bramki. W takich warunkach nie było nam łatwo zdobyć dwa gole, a Widzew dostał je od nas za darmo - kręci głową Damian Chmiel.
Pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała nie ukrywa rozczarowania po remisie z Widzewem Łódź. - Na pewno to jest bardzo duże rozczarowanie. Prawda jest taka, że sami sobie strzeliliśmy obie bramki. Ta druga bramka... Piłka wybita na przedpole i niestety, jakiś niefart. On cały czas ciąży nad nami... Szkoda tych punktów, bo jak wiemy, sytuacja jest dramatyczna. Gdybyśmy wygrali, troszkę by to nas na nowo obudziło, dodało jakiejś nowej wiary. Mamy teraz przerwę, trzeba popracować, a w następnej rundzie - niestety - trzeba będzie wszystko wygrywać. Ciężkie zadanie, ale do zrobienia - twierdzi optymistycznie Chmiel.

Chyba nie jest jednak łatwo wciąż wierzyć w taki scenariusz. - Ale kto ma wierzyć, jak nie my? Kto jak kto, ale my musimy, bo to my wychodzimy na boisko. Trzeba wygrać pierwsze mecze i tabela się trochę odmieni. Wiadomo, że wszystko wygląda inaczej, jak się kilka razy z rzędu wygra. Trzeba przemyśleć parę spraw, wykorzystać przerwę na pracę i zobaczymy, co się z tego urodzi - dodaje pomocnik bielszczan.

Na kogo "Górale" patrzą ze szczególną uwagą, w kontekście pogoni na wiosnę? - Na... nikogo. Wszyscy nam uciekają. My musimy patrzeć na siebie. Jeśli nie będziemy tracić głupich bramek, a z przodu zawsze strzelamy, jak nie jedną, to dwie, to będziemy mieć większą szansę na dobre wyniki. Oddajemy te gole rywalom tak łatwo... W tych warunkach, jakie panowały w meczu z Widzewem, ciężko nam było strzelić dwa gole. Tymczasem łodzianie dostali je od nas za darmo... - kręci głową.

Po pierwszej rundzie w ekstraklasie Chmiel może być jednak z siebie zadowolony. Wywalczył miejsce w ekstraklasie, zdobył cztery bramki. - Nie powiem, że to była dla mnie jakaś mega runda, bo to dopiero debiutancka. Fajnie, że gram, chcę zawsze udowadniać, że na to zasługuję i to się udaje. Ale nie można być zadowolonym, gdy ma się sześć punktów. To boli. Moja postawa? Zawsze może być lepiej, lecz jak na pierwszy sezon w ekstraklasie, to nie jest źle - kończy skrzydłowy Podbeskidzia.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również