Pomocnik Podbeskidzia: Bronić muszą wszyscy, tak jak atakują wszyscy
30.09.2012
Pomocnik "Górali" wraca jeszcze do piątkowego meczu z Ruchem Chorzów. - Sami się zastanawiamy, co się dzieje. Po raz kolejny strzelamy bramkę na 1-0 i nie potrafimy dotrzymać wyniku do końca. Teraz stworzyliśmy kilka sytuacji i na pewno nie powinniśmy byli tego meczu przegrać - uważa doświadczony zawodnik.
Za nami już sześć kolejek, a Podbeskidzie wciąż ma na koncie tylko dwa punkty. Coraz trudniej mówić, że nic się nie stało, zwłaszcza, że tabela wygląda coraz gorzej. - W tabelę będzie można patrzeć po sezonie i wtedy to będzie ważne. Na razie trzeba się nad tym wszystkim poważnie zastanowić. Po każdym kolejnym meczu myślimy, że w następnym będzie lepiej, że eliminujemy błędy, ale cały czas je popełniamy i przeciwnicy to wykorzystują. Ale wydaje mi się, że w meczu z Ruchem stworzyliśmy całkiem niezłe widowisko, mieliśmy trochę sytuacji, a punktów dalej nie ma - rozkłada ręce Łatka.
Skoro już po raz kolejny zdarza się, że "Górale" nie mogą dowieźć wyniku do końca, może problemem jest przygotowanie fizyczne. Co o takiej koncepcji sądzi Łatka? - A mogę zostawić to bez komentarza? - ucina temat...
Można się teraz jedynie zastanawiać, jak wygląda obecnie szatnia "Górali". Piłkarze są wkurzeni czy raczej przybici? - Jesteśmy przede wszystkim bardzo rozczarowani. Przez cały tydzień byliśmy umotywowani, fajnie to wyglądało... W zeszłym sezonie na pewno lepiej broniliśmy, wygrywaliśmy mecze po 1-0. W tych rozgrywkach skuteczność jest lepsza, ale w obronie muszą grać wszyscy, tak jak wszyscy atakują. Tu jest deficyt naszej drużyny. Ale to sztab szkoleniowy musi wyciągnąć wnioski. Ja mam robić swoje... - kończy Dariusz Łatka.
Za nami już sześć kolejek, a Podbeskidzie wciąż ma na koncie tylko dwa punkty. Coraz trudniej mówić, że nic się nie stało, zwłaszcza, że tabela wygląda coraz gorzej. - W tabelę będzie można patrzeć po sezonie i wtedy to będzie ważne. Na razie trzeba się nad tym wszystkim poważnie zastanowić. Po każdym kolejnym meczu myślimy, że w następnym będzie lepiej, że eliminujemy błędy, ale cały czas je popełniamy i przeciwnicy to wykorzystują. Ale wydaje mi się, że w meczu z Ruchem stworzyliśmy całkiem niezłe widowisko, mieliśmy trochę sytuacji, a punktów dalej nie ma - rozkłada ręce Łatka.
Skoro już po raz kolejny zdarza się, że "Górale" nie mogą dowieźć wyniku do końca, może problemem jest przygotowanie fizyczne. Co o takiej koncepcji sądzi Łatka? - A mogę zostawić to bez komentarza? - ucina temat...
Można się teraz jedynie zastanawiać, jak wygląda obecnie szatnia "Górali". Piłkarze są wkurzeni czy raczej przybici? - Jesteśmy przede wszystkim bardzo rozczarowani. Przez cały tydzień byliśmy umotywowani, fajnie to wyglądało... W zeszłym sezonie na pewno lepiej broniliśmy, wygrywaliśmy mecze po 1-0. W tych rozgrywkach skuteczność jest lepsza, ale w obronie muszą grać wszyscy, tak jak wszyscy atakują. Tu jest deficyt naszej drużyny. Ale to sztab szkoleniowy musi wyciągnąć wnioski. Ja mam robić swoje... - kończy Dariusz Łatka.
Polecane
Ekstraklasa