Pomocnik Odry Wodzisław: Remis z "Góralami" był w zasięgu ręki

27.03.2011
Cztery mecze i ani jednego punktu. Wiosenna rzeczywistość nie jest wesoła dla Odry Wodzisław. Tak blisko uniknięcia porażki, jak w meczu z Podbeskidziem, wodzisławianie jeszcze tej wiosny nie byli.
- Pierwszy raz udało nam się tak ułożyć mecz. To my strzeliliśmy pierwsi bramkę. Szkoda, że nie udało się tego dowieźć. Nie mówię o zwycięstwie, ale remis był na pewno w zasięgu ręki. Zagraliśmy na pewno najlepszy mecz z tych czterech wiosennych, jednak za to się punktów nie przyznaje - kręcił głową Łukasz Skrobacz, jeden z najaktywniejszych zawodników Odry w spotkaniu z bielszczanami.

W sierpniowym starciu obu drużyn nie popisał się zwłaszcza Michał Buchalik, bramkarz Odry, który puścił wówczas bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego. Teraz zrehabilitował się z nawiązką, ale niewiele to dało. - Obecny lider nie miał z nami łatwej przeprawy. Miałem kilka dobrych interwencji, lecz na nic się one nie zdały. Uczulaliśmy się w przerwie, żeby nie dopuszczać na tej murawie do strzałów z dystansu. Trener mówił też, żebyśmy nie faulowali przy polu karnym, a jednak robiliśmy obie te rzeczy i skończyło się to bramkami - narzekał młody golkiper.

- Zmarnowaliśmy prowadzenie po dwóch fatalnych, bardzo prostych błędach. Sami ten mecz przegraliśmy - dorzucił Robert Caha, czeski obrońca wodzisławian. W obozie bielszczan większość osób podkreślała waleczność Odry i twierdziła, że spodziewała się tak trudnego meczu, jednak Bartłomiej Konieczny był innego zdania. - Ja przed meczem typowałem, że wygramy 3-0. Niestety, poszło to trochę trudniej, ale jak się takie mecze wygrywa, to świadczy o sile drużyny - powiedział.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również