Pomocnik "Górali": W głowach siedzi nam jeszcze mecz z czerwca

21.08.2009
- Liczę, że przyjście Darka Kołodzieja pozwoli się nam przełamać. Ze Zniczem wygramy 2-0 - mówi Rafał Jarosz, pomocnik Podbeskidzia. Już jutro mecz mnóstwa podtekstów!
Relacje Podbeskidzia i Znicza to znajomość... po przejściach. Przypomnijmy, dwa lata temu "Górale" pozbawili pruszkowian marzeń o elicie, zaś w czerwcu tego roku, gdy bielszczanie powoli oswajali się już ze słowem "ekstraklasa", ich nadzieje zgasił właśnie Znicz. Tymczasem nic nie wskazuje na to, by piłkarze Marcina Brosz uznali, że rachunki są wyrównane.

- Wspomniany mecz z końcówki poprzedniego sezonu nadal pamiętamy. On ciągle siedzi nam w głowach - przyznaje pomocnik Rafał Jarosz. Ewentualne zwycięstwo w sobotnim starciu dałoby zatem gospodarzom nie tylko tak potrzebne punkty, ale i swego rodzaju zemstę. - Uda się nam jej zasmakować, jeśli tylko zaczniemy w końcu wykorzystywać sytuacja, które sobie stwarzamy. Liczę, że przełamać się nam pozwoli przyjście Darka Kołodzieja - wskazuje Jarosz.

Ale on sam na boisko nie wybiegnie. - Wszystko za sprawą urazu kostki, jakiego doznałem podczas spotkania z Pogonią Szczecin. Do treningów wrócę najpewniej w poniedziałek - wyjaśnia. W zwycięstwo nad Zniczem jednak nie wątpi. - Wygramy 2-0 - przekonuje.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również