Pomocnik "Górali" strzelił gola po... pięciu latach przerwy

19.11.2010
- Nie pamiętam, kiedy strzeliłem gola na stadionie w Bielsku-Białej. To musiało być bardzo, bardzo dawno temu - mówi Piotr Koman, środkowy pomocnik Podbeskidzia. I ma rację...
Jego ostatnie trafienie na obiekcie przy Rychlińskiego miało miejsce ponad pięć lat temu! Dokładnie 5 lat i 34 dni. Tyle czasu minęło od gola zdobytego przez Komana w spotkaniu z Górnikiem Polkowice. - Strasznie się cieszę z tej bramki, zwłaszcza, że była bardzo ważna. Chciałbym ją zadedykować swojej żonie Ani - mówił wczoraj uradowany piłkarz. W 62. minucie umiał się dobrze ustawić w polu karnym i z najbliższej odległości zdobył wyrównującego gola w spotkaniu z Ruchem Radzionków.

- To była dla nas wszystkich niezwykle udana runda. Wynik, który osiągnęliśmy jest dla Podbeskidzia rekordowy. Wspaniale by było, gdyby wiosna była równie dobra. Ja osobiście cieszę się z tego, że udało mi się wygrać tę rywalizacje, która w drużynie jest bardzo mocna, trener mi zaufał i starałem mu się cały czas odwdzięczać - stwierdził Koman.

Po pobycie w Pogoni Szczecin wrócił do rodzinnego miasta i stał się czołową postacią drużyny - dość powiedzieć, że w obu przegranych przez "Górali" meczach, środkowy pomocnik musiał opuścić boisko już w pierwszej połowie. To nie może być przypadek. - Po tej rundzie mogę chyba powiedzieć, że wszędzie dobrze, ale... w Bielsku najlepiej! - zakończył 25-latek.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również