Pomocnik "Górali": Bez waleczności w piłce nie można się obejść

01.03.2012
Dariusz Łatka, pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała i jego kluczowy zawodnik, wraca jutro do miasta, z którego trafił do "Górali". Planuje wymienić uprzejmości ze znajomymi, a potem... zabrać im punkty.
- Spędziłem w Kielcach na tyle niedużo czasu, że adrenaliny większej przed spotkaniem z Koroną nie będzie. Po prostu spotkam się ze znajomymi przed meczem, zamienimy pewnie parę słów po końcowym gwizdku, ale skupiam się na tym, żebyśmy wygrali, przedłużyli dobrą passę i zagrali przede wszystkim dobre spotkanie - mówi Łatka.

Mecz otwierający 20. kolejkę ekstraklasy można reklamować jako starcie dwóch najbardziej walecznych drużyn ekstraklasy. - Nie wiem, czy akurat my i kielczanie jesteśmy najbardziej waleczni, ale na pewno walka jest elementem, który jest ważny w piłce. Bez niej nie da się obejść. Same umiejętności nie są w stanie dać zwycięstwa. Ale by można mówić o waleczności, liczy się dobre przygotowanie. A obie drużyny potwierdziły, że są dobrze przygotowane do sezonu. Do tego dochodzą jeszcze jakieś umiejętności piłkarskie i to pokazuje, dlaczego Podbeskidzie i Korona zajmują tak wysokie miejsca w tabeli - tłumaczy pomocnik bielszczan.

Zarówno Podbeskidzie, jak i Korona były przed sezonem typowane do gry o utrzymanie w ekstraklasie. Tymczasem "na ostatnim wirażu" okazuje się, że obie drużyny nie są bez szans nawet na podium. - Skupiamy się na tym, że mamy do rozegrania mecz i chcemy go wygrać. Nie patrzymy, co będzie dalej, bo jest jeszcze sporo czasu. W połowie maja sprawdzimy, co nam się udało ugrać - stwierdza były gracz Korony i Jagiellonii Białystok.

Łatka nie jest zaskoczony tym, że Korona zaczęła rundę tak dobrze. Nawet, jeśli wziąć pod uwagę, że końcówka rundy jesiennej była w jej wykonaniu słaba. - Może wtedy brakowało im już "pary". Poza tym, oni łapią sporo kartek i mogło im brakować kluczowych zawodników. Przyszedł jednak okres przygotowawczy i znowu są bardzo dobrzy. Wygrali nawet na trudnym terenie w Krakowie z Wisłą. Może teraz w końcówce też braknie im pary? A może trener skorygował przygotowania i będzie lepiej? Kto to wie? - zastanawia się pomocnik.

Można natomiast być pewnym, że Podbeskidzie jest już inną drużyną od tej, która latem dała sobie strzelić trzy łatwe bramki i uległa na własnym stadionie Koronie 2-3. - Oj, wiele się zmieniło. Przekształcił się obraz naszego zespołu, jest inna taktyka. Dobrze, że te zmiany są jak najbardziej na plus. Dlatego to będzie całkiem inny mecz - przewiduje Dariusz Łatka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również