Polska - Włochy 0-2. Wybitna postać żegna się z reprezentacją

17.11.2009
Pełna hala, rywal z najwyższej światowej półki, pożegnanie jednej z legend polskiego futsalu, Andrzeja Szłapy, czyli wielkie święto "małej” piłki w Tychach.
- Czego chcieć więcej? Tak właśnie można sobie wymarzyć zakończenie kariery. A to stało się faktem. Aż łezka kręci się w oku - mówił wzruszony Andrzej Szłapa, żywa legenda polskiego futsalu, tuż po spotkaniu z Włochami, w którym symbolicznie wybiegł na pierwsze minuty i pożegnał się z kibicami. - Już wcześniej podjąłem decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej przygody. Czas na młodych, zdolnych. Dziękuję wszystkim, którzy przez te wszystkie lata mnie wspierali - dodał.

Na przedmeczowej konferencji główny organizator, prezes GKS-u Tychy, Łukasz Jachym, martwił się, że miał tylko tydzień na ogarnięcie całego przedsięwzięcia. - Niepotrzebnie! - uspokoił Roberto Menichelli, trener Włochów. - Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Wielkie podziękowania należą się tym, którzy włożyli w to wiele pracy, aby poziom był jak najwyższy - podkreślił.

Niestety, sam mecz rozczarował. - Faktycznie, dla oka kibica nie było to najlepsze widowisko. Można powiedzieć, że szachy. Dla nas jednak była to bardzo dobra lekcja futsalu. Mogliśmy sporo podpatrzeć od przeciwnika - powiedział Michał Słonina, kapitan Polaków. Plusy zauważył również selekcjoner. - Chłopaki pokazali się z pozytywnej strony. Przede wszystkim dużo lepiej niż w poprzednich pojedynkach ze Słowacją. Widać postęp - przyznał Vlastimil Bartoszek. Spotkaliśmy się dopiero trzeci raz i już jest lepiej - potwierdzał Słonina.

- Polacy trochę nas zaskoczyli. Wiemy, że to stosunkowo młoda drużyna, ale zawiesiła nam wysoko poprzeczkę - stwierdził Marco Ercolessi, piłkarz z Półwyspu Apenińskiego. - Aż dziwne, że nie wystąpili w ostatnich mistrzostwach Europy, bo z pewnością na to zasługiwali - zakończył szkoleniowiec Italii.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również