Polska - Portugalia 0-6. Blamaż i klęska w meczu o wszystko

27.02.2011
Świetna atmosfera, głośny doping, rozentuzjazmowani kibice - tak wyglądały trybuny na początku futsalowego meczu z Portugalią. Kończyło się żałosną, przejmującą ciszą.
Takiej atmosfery w nowej hali przy ulicy Karbowej w Bielsku-Białej nie było jeszcze nigdy. Choć szanse Polaków na awans były jedynie matematyczne, to wirtuozi z Portugalii przyciągnęli na trybuny dwa tysiące ciekawych niszowej dyscypliny kibiców. Taki doping i podobna atmosfera rzadko się na meczach futsalu zdarzają i kto wie, może to nieznane doświadczenie sparaliżowało polskich zawodników. Bardziej prawdopodobne jednak, że Portugalczycy po prostu przerastali ich umiejętnościami o kilka klas.

Wicemistrzowie Europy nikomu tak szybko nie wybili z głowy dobrego wyniku. Polacy, którzy, by marzyć o awansie do mistrzostw Starego Kontynentu potrzebowali zwycięstwa, przegrywali już po... 56 sekundach. Zanim gracze Vlastimila Bartoszka otrząsnęli się po ciosie zadanym przez Goncalo, przegrywali już 0-2, bowiem Leitao w sytuacji sam na sam przerzucił piłkę ponad Bartłomiejem Nawratem, bramkarzem, który zastąpił grającego w poprzednich meczach Dariusza Słowińskiego. Nasi piłkarze grali bojaźliwie, zbyt mocno kombinowali w dość prostych sytuacjach, bezsensownie tracili piłki, co zemściło się jeszcze raz, kiedy Goncalo płaskim strzałem z niewielkiej odległości nie dał szans nieźle dysponowanemu Nawratowi.

W drugiej połowie wcale lepiej nie było. Rywale szybko strzelili trzy kolejne bramki, bawiąc się, pokazując piękne zagrania i sztuczki techniczne. Portugalczycy byli o kilka epok bardziej rozwinięci technicznie od Polaków. Pogodzona ze słabością Polaków publiczność kwitowała więc brawami kolejne fantastyczne bramki zwycięzców grupy, których autorami byli Marinho, Matos i Joel. Gospodarze swoich szans upatrywali w długich, wysokich zagraniach, które, jak powszechnie wiadomo, w futsalu raczej nie mają racji bytu.

Ostatecznie więc tylko Portugalczycy awansowali do przyszłorocznych mistrzostw Europy w Chorwacji. Drugie miejsce w tabeli grupy zajęła Białoruś, ale, jako że miała najsłabszy bilans spośród zespołów, które zajęły drugie miejsca w rozgrywanych równolegle turniejach eliminacyjnych, nie znalazła się w najlepszej dwunastce kontynentu. Polacy zajęli trzecie miejsce z dorobkiem dwóch punktów, a ich dyspozycję w całym turnieju można uznać za rozczarowującą. Ostatnie miejsce zajęli Macedończycy, którzy jedyny punkt zdobyli, remisując z Polską...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również