Polska - Macedonia 2-2. Wczoraj radość, dziś rozpacz. A wynik ten sam
25.02.2011
Polacy rozpoczęli mecz z Macedończykami zdecydowanie lepiej, niż wczoraj przeciwko Białorusinom. Nasi zawodnicy ruszyli od razu do przodu i stwarzali groźne sytuacje. Przyniosło to bramkowe efekty jeszcze w pierwszej połowie. Najpierw rzut wolny egzekwował Bartosz Łeszyk, który podał do Rafała Franca. Gracz Akademii Pniewy za pierwszym razem uderzył bardzo mocno, ale wtedy interweniował Miroslav Todorovski. Polak wykorzystał jednak, że bramkarz Macedończyków leżał jeszcze na parkiecie i leciutko, spokojnie go przelobował, wyprowadzając naszą reprezentację na prowadzenie.
Druga bramka to już gol co się zowie. W konkursie piękności mógłby nawet kandydować z dzisiejszym trafieniem Portugalczyka Ricardinho. W przeciwieństwie jednak do gwiazdora Nagoya Oceans, Krzysztof Kusia popisał się piekielną siłą, a nie świetną techniką. Zawodnik Wisły Kraków uderzył potężnie, nie do obrony z dystansu, a piłka wylądowała w okienku bramki Todorovskiego. Takie strzały można tylko podziwiać, nie bronić.
Druga połowa nie wyglądała już w wykonaniu Polaków tak dobrze. Macedończycy po raz pierwszy w tym turnieju pokazali, że jednak potrafią grać ofensywnie i to bardzo zaskoczyło gospodarzy. Momentami zawodnicy Vlastimila Bartoszka bronili się nieco rozpaczliwie. Co gorsza, Branislavowi Ljubomirowi udało się położyć Dariusza Słowińskiego i wepchnąć piłkę do pustej bramki, strzelając gola kontaktowego. To wprowadziło do poczynań Polaków jeszcze więcej niepotrzebnej nerwowości.
W końcówce reprezentacja naszego kraju przeżywała niezwykle ciężkie chwile. Dwukrotnie w świetnych sytuacjach pudłował Oliver Jovanovski i tylko przez jego brak skuteczności Macedonia nie doprowadziła do remisu. Jak się okazało, zrobiła to jakiś czas później. Skoro Polacy wczoraj odrobili dwubramkową stratę do Białorusi w samej końcówce, to los oddał to dzień później. Po nieporozumieniu obrońców, grający z wycofanym bramkarzem zawodnicy z Bałkanów strzelili gola na 2-2, a jego autorem był uderzający z najbliższej odległości Darko Rangotov.
Po dwóch dniach zmagań Portugalia z sześcioma punktami prowadzi w grupie i zapewniła sobie awans na mistrzostwa Europy w Chorwacji. Polska ma dwa punkty, a Białoruś i Macedonia po jednym. Do turnieju awansuje pięć najlepszych drużyn, które zajmą drugie miejsca w rozgrywanych równolegle w sześciu miastach eliminacjach.
Druga bramka to już gol co się zowie. W konkursie piękności mógłby nawet kandydować z dzisiejszym trafieniem Portugalczyka Ricardinho. W przeciwieństwie jednak do gwiazdora Nagoya Oceans, Krzysztof Kusia popisał się piekielną siłą, a nie świetną techniką. Zawodnik Wisły Kraków uderzył potężnie, nie do obrony z dystansu, a piłka wylądowała w okienku bramki Todorovskiego. Takie strzały można tylko podziwiać, nie bronić.
Druga połowa nie wyglądała już w wykonaniu Polaków tak dobrze. Macedończycy po raz pierwszy w tym turnieju pokazali, że jednak potrafią grać ofensywnie i to bardzo zaskoczyło gospodarzy. Momentami zawodnicy Vlastimila Bartoszka bronili się nieco rozpaczliwie. Co gorsza, Branislavowi Ljubomirowi udało się położyć Dariusza Słowińskiego i wepchnąć piłkę do pustej bramki, strzelając gola kontaktowego. To wprowadziło do poczynań Polaków jeszcze więcej niepotrzebnej nerwowości.
W końcówce reprezentacja naszego kraju przeżywała niezwykle ciężkie chwile. Dwukrotnie w świetnych sytuacjach pudłował Oliver Jovanovski i tylko przez jego brak skuteczności Macedonia nie doprowadziła do remisu. Jak się okazało, zrobiła to jakiś czas później. Skoro Polacy wczoraj odrobili dwubramkową stratę do Białorusi w samej końcówce, to los oddał to dzień później. Po nieporozumieniu obrońców, grający z wycofanym bramkarzem zawodnicy z Bałkanów strzelili gola na 2-2, a jego autorem był uderzający z najbliższej odległości Darko Rangotov.
Po dwóch dniach zmagań Portugalia z sześcioma punktami prowadzi w grupie i zapewniła sobie awans na mistrzostwa Europy w Chorwacji. Polska ma dwa punkty, a Białoruś i Macedonia po jednym. Do turnieju awansuje pięć najlepszych drużyn, które zajmą drugie miejsca w rozgrywanych równolegle w sześciu miastach eliminacjach.
Polecane
Futsal Ekstraklasa