Polonia W. - Podbeskidzie 2-1. "Górale" sami sobie strzelili gole...

10.05.2013
Jeśli jutro Pogoń Szczecin wygra z GKS-em Bełchatów i odskoczy Podbeskidziu na sześć punktów, bielszczanie będą musieli podziękować Piotrowi Malinowskiemu i Markowi Sokołowskiemu...
Wydarzenie
W 59. minucie Piotr Malinowski znalazł się w sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem, minął bramkarza Polonii i biegł na pustą bramkę. Nie trafił jednak do siatki. Błyskawicznie z kontrą wyszli warszawianie. Miłosz Przybecki dorzucił piłkę do Pawła Wszołka, a ten pewnie kopnął pod poprzeczkę. Zamiast prowadzić 2-0, "Górale" remisowali 1-1...

Bohater
Znakomicie spisywał się tym razem Richard Zajac, bramkarz Podbeskidzia. W 35. minucie obronił sytuację sam na sam z Pawłem Wszołkiem, a prawdziwym kunsztem wykazał się kilka minut później, gdy po wrzutce Tomasza Hołoty i strzale głową Daniela Gołębiewskiego rewelacyjnie odbił piłkę. Miał też sporo szczęścia, bo Piotr Grzelczak z trzech metrów uderzył "panu Bogu w okno".

Rozczarowanie
Dużymi literami i z pełnym przekonaniem - Marek Sokołowski. Kapitan Podbeskidzia zagrał katastrofalnie, bodaj najgorzej od powrotu do Podbeskidzia. W pierwszej połowie wypracował Polonii dwie stuprocentowe sytuacje, ale uratował go wtedy Zajac. W drugiej połowie fatalnie złamał linię spalonego. Wreszcie na kwadrans przed końcem zostawił piłkę w polu karnym Piotrowi Grzelczakowi i zabrał "Góralom" jakiekolwiek punkty.

Co ciekawego
- W doliczonym czasie gry pierwszej połowy, bielszczanie objęli prowadzenie. Z własnej połowy piłkę wrzucił Dariusz Pietrasiak, głową za siebie zgrał Robert Demjan, poślizgnął się Igor Morozov, co wykorzystał Marcin Wodecki. "Pszczółka" wyprzedził stopera Polonii i z półwoleja pokonał Mariusza Pawełka.

- Tomasz Wełna, młody stoper Polonii, musiał opuścić boisko już w pierwszej połowie. Nie odstawił nogi Anton Sloboda, który ostro wszedł w Wełnę, co skończyło się jego kontuzją. Słowak otrzymał żółtą kartkę. Można się było zastanawiać czy to dobra decyzja, ale sam poszkodowany przyznał: - Raczej było to wejście na żółtą. Nie wyprostował przecież nogi.

- Bielszczanie - pierwszy raz od dawna - próbowali spokojnie rozgrywać piłkę od tyłu, prowadzić grę i nie wrzucać tylko długich piłek na Demjana. Trzeba przyznać, że to przyjemna dla oka odmiana. Niestety, trwało to tylko w pierwszej połowie.

- Przed meczem Robert Demjan odebrał statuetkę dla najlepszego piłkarza kwietnia w ekstraklasie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również