Polonia - Podbeskidzie 1-1. Poważne błędy na tydzień przed startem ligi
25.07.2009
Już w pierwszych minutach bohaterem spotkania mógł zostać Podstawek. Napastnik Polonii nie wykorzystał jednak dwóch dogodnych sytuacji po dośrodkowaniach Zielińskiego oraz Tomasika i dwukrotnie spudłował. - Niestety, Grzesiek razi nieskutecznością. Od takiego zawodnika oczekujemy czegoś więcej, dlatego nie mogę być zadowolony z jego postawy - przyznał Jurij Szatałow, trener bytomian.
Zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia szkoleniowiec miał z dyspozycji Radzewicza. Pomocnik bytomian pojawił się na placu gry w drugiej części meczu i dzięki niemu gra gospodarzy znacznie się ożywiła. 29-latek co rusz zawiązywał akcję "Niebiesko-czerwonych”, a czasem nawet sam próbował je wykończyć. - Marcin bardzo dobrze radzi sobie w ofensywie i za to można go pochwalić. Brakuje mu jednak gry w defensywie - przyznał Szatałow. Swój dobry występ "Radza” mógł udokumentować bramką, ale dwa razy instynktownie piłkę wybił Merda.
Mimo iż zespół z ekstraklasy był lepszy, to drużyna Marcina Brosza objęła prowadzenie. Dwójkową akcję Świerblewski-Bagnicki wykończył do pustej bramki ten drugi. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było długo czekać. Sawala wykorzystał nieporozumienie Baranowskiego z Merdą. - Tych błędów popełniliśmy bardzo dużo. Mamy nad czym myśleć. Szkoda, że nie było to miesiąc temu. Byłby czas na ich wyeliminowanie, ale z drugiej strony należy się cieszyć, że dziś, a nie w meczu o punkty - podsumował występ swoich podopiecznych, Marcin Brosz, trener Podbeskidzia.
Zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia szkoleniowiec miał z dyspozycji Radzewicza. Pomocnik bytomian pojawił się na placu gry w drugiej części meczu i dzięki niemu gra gospodarzy znacznie się ożywiła. 29-latek co rusz zawiązywał akcję "Niebiesko-czerwonych”, a czasem nawet sam próbował je wykończyć. - Marcin bardzo dobrze radzi sobie w ofensywie i za to można go pochwalić. Brakuje mu jednak gry w defensywie - przyznał Szatałow. Swój dobry występ "Radza” mógł udokumentować bramką, ale dwa razy instynktownie piłkę wybił Merda.
Mimo iż zespół z ekstraklasy był lepszy, to drużyna Marcina Brosza objęła prowadzenie. Dwójkową akcję Świerblewski-Bagnicki wykończył do pustej bramki ten drugi. Na odpowiedź miejscowych nie trzeba było długo czekać. Sawala wykorzystał nieporozumienie Baranowskiego z Merdą. - Tych błędów popełniliśmy bardzo dużo. Mamy nad czym myśleć. Szkoda, że nie było to miesiąc temu. Byłby czas na ich wyeliminowanie, ale z drugiej strony należy się cieszyć, że dziś, a nie w meczu o punkty - podsumował występ swoich podopiecznych, Marcin Brosz, trener Podbeskidzia.
Polecane
Ekstraklasa