Polonia coraz mocniejsza, ale nie może strącić poprzeczki. "Szkoda dwóch porażek"

03.04.2017
Polonia Bytom wciąż pod piłkarskim "tlenem". Derbowa wygrana z ROW-em Rybnik sprawiła, że wciąż można sobie wyobrazić odrobienie strat do miejsca gwarantującego utrzymanie w II lidze zwłaszcza, że póki co od bytomian wiosną lepiej punktują tylko 4 zespoły.
Łukasz Laskowski/PressFocus
Bytomianie w pięciu meczach zdobyli 9 punktów. Są w tym roku bezkompromisowi - albo przegrywają, albo zgarniają pełną pulę. - Szkoda tych dwóch porażek, żałujemy zwłaszcza punktów straconych u siebie z Wartą Poznań. Mieliśmy ten mecz pod kontrolą, do 30. minuty powinniśmy spokojnie prowadzić dwiema, trzema bramkami a w efekcie tamtą inaugurację przegraliśmy - rozpamiętuje Marek Szyndrowski.

Istotnie - punkty z poznaniakami były na wyciągnięcie ręki, porażką wcale nie musiało się również skończyć starcie z Legionovią, w którym wszystkie trzy gole dla zwycięzców padły między 73. a 78. minutą gry, a zwłaszcza ten pierwszy był efektem prostego, wynikającego z braku koncentracji błędu. 



Powyższa tabela pokazuje jednak, że i tak... jest nieźle. W meczu z ROW-em bytomianie zagrali spokojnie, rozważnie i konsekwentnie. Jasne - goście przy stanie 2:0 dla Polonii mieli dwie, może trzy okazje na złapanie kontaktu, ale tak naprawdę ani przez moment wygrana podopiecznych trenera Andrzeja Orzeszka nie wydawała się zagrożona. - Wiedzieliśmy, że przeciwnik raczej od początku się cofnie i będzie próbował grać z kontry. Na szczęście szybko ustawiliśmy spotkanie dwiema bramkami, a później kontrolowaliśmy mecz. Gdzieś tam w końcówce były jakieś przebitki, goście mieli swoje sytuacje, na szczęście wyszliśmy z tego obronną ręką - analizuje niemal bezbłędny w piątek Marek Szyndrowski.

"Zero" z tyłu tym cenniejsze, że ugrane bez podstawowego dotychczas bramkarza. Kontuzjowanego Matko Perdijicia zastępuje Marcin Michalak i o ile w Legionowie cześć odpowiedzialności za porażkę spoczywa właśnie na jego barkach, o tyle z ROW-em szczęście i umiejętności były zdecydowanie po jego stronie. - To nie jest debiutant, gra już kolejny mecz. Nawet w Legionowie mimo że tam przegraliśmy 0:3 wyciągnął sytuacje które pachniały bramkami. To solidny bramkarz, nie mamy obaw wychodząc z nim na boisko - przekonuje były zawodnik chorzowskiego Ruchu.

Polonia po 24 kolejkach wciąż tkwi na ostatnim miejscu w tabeli. Do czternastej, czyli pierwszej bezpiecznej na dziś drużyny traci 6 punktów. Przed bytomianami dwa spotkania z pretendentami do awansu - z Siarką w Tarnobrzegu i u siebie z Radomiakiem. Poprzeczka wisi wysoko, ale strącić jej nie wolno. Margines błędu niemal nie istnieje.
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również