Podbeskidzie - Znicz 0-0. Ekstraklasa? Nie tym razem. Rozpacz "Górali"

05.06.2009
- Przegraliśmy walkę o ekstraklasę, ale wszyscy możemy chodzić z wysoko podniesionymi głowami - mówił Marcin Brosz. Jego Podbeskidzie na ostatniej prostej w walce o awans nie wytrzymało tempa.
Wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego piłkarze obydwu drużyn solidarnie padli na murawę. Nie z powodu zmęczenia. Tak jedni, jak i drudzy zaprzepaścili swoje szanse na historyczne chwile, a takie dałby awans do barażu o ekstraklasę. - Trudno mi zliczyć, ile razy myślałem sobie dzisiaj, że teraz to już musi wpaść - zaznaczał Paweł Żmudziński, pomocnik "Górali". Ale nie wpadało... - Jestem na siebie wściekły - nie krył Krzysztof Chrapek. Snajper bielszczan rozgrywał dobre zawody, ale w kluczowym momencie - mając przed sobą tylko Bieńka - zawiódł.
[b]
[url=http://www.sportslaski.pl/live.php?id=176]Przeczytaj relację "minuta po minucie">[/url][/b]

Golkiper Znicza bronił tego dnia dosłownie wszystko. Od kąśliwego strzału Żmudzińskiego po fantastyczną próbę z rzutu wolnego Matawu. - Reszta zespołu do poziomu Adriana nawet się nie zbliżyła. Ten mecz przerósł możliwości tych chłopaków - przyznał Krzysztof Chrobak, trener gości. Ci ani razu (!) poważnie nie zagrozili Merdzie. - Tym bardziej ta porażka - bo ten remis jest dla nas klęską - będzie nas bolała. I to bardzo długo - kręcił głową Sławomir Cienciała.

Losy rywalizacji mogłyby się potoczyć inaczej, ale wyraźnie swojego dnia nie miał Zaremba, stąd często wysiłki bardzo aktywnego Malinowskiego szły na marne. - Zabrakło tylko tej jednej bramki. To największe rozczarowanie w całej mojej przygodzie z piłką. Wszystkim nam jest bardzo przykro - dodawał Żmudziński. W tej smutnej atmosferze kapitalnie zachowali się miejscowi fani, którzy cały czas po prostu byli z zespołem.

To już drugi sezon z rzędu, gdy sukces ucieka Podbeskidziu w ostatniej chwili. W Bielsku-Białej pocieszają się, że ponoć do trzech razy sztuka...

Pod szatniami

[b]Tomasz Feliksiak[/b] (napastnik Znicza): Przewaga leżała po stronie Podbeskidzia, ale i tak przegrały dzisiaj dzisiaj oba zespoły. Gdyby jeszcze nie tak dano temu ktoś powiedział nam, że na koniec sezonu Korona uplasuje się wyżej od nas, to uznalibyśmy go za nienormalnego.
[b]
Krzysztof Chrapek [/b](napastnik Podbeskidzia): Pod względem kondycyjnym wytrzymaliśmy ten mecz bardzo dobrze. Do ostatniej minuty walczyliśmy o zwycięstwo. Mam żal do samego siebie, że nie strzeliliśmy ani jednej bramki.

[b]Artur Januszewski[/b] (obrońca Znicza): Znowu zaprzepaściliśmy szansę na awans. Tak naprawdę jednak stało się to w maju, kiedy wyraźnie nam nie szło.

[b]Sławomir Cienciała [/b](obrońca Podbeskidzia): Raziliśmy nieskutecznością. Za karę będziemy się męczyć świadomością, że do szczęścia zabrakło nam jednego zwycięstwa.

[b]Paweł Żmudziński[/b] (pomocnik Podbeskidzia): Takie mecze trzeba po prostu wygrywać. Zwłaszcza, ze Znicz nie był w stanie stworzyć pod naszą bramką niczego godnego uwagi.

Konferencja prasowa
[b]
Krzysztof Chrobak[/b] (trener Znicza): Wynik nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, ale ja jestem podwójnie zawiedziony, bo mój zespół zagrał bardzo słabe spotkanie. Pocieszające jest tylko to, że gorzej zaprezentować się już nie da. Patrząc z punktu widzenia kibica, Podbeskidzie powinno ten mecz wygrać. Współczuję gospodarzom. Przykro mi, że nie powalczą o ekstraklasę.

[b]Marcin Brosz [/b](trener Podbeskidzia): Przegraliśmy, ale wszyscy w klubie i mieście możemy chodzić z wysoko podniesionymi głowami. Mamy prawo być z siebie dumni. Taki jest już sport. Szkoda, że takie rozczarowanie przeżywamy w ostatniej kolejce.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również