Podbeskidzie zmieni politykę transferową. Chce nawiązać do początków

17.05.2012
- Nie patrzymy już z takim optymizmem na cudzoziemców. Ktoś może na płytach i w okresie przygotowawczym znakomicie, a zderzenie z ligą jest bardzo bolesne - mówi Robert Kasperczyk.
Początkiem XXI wieku, Podbeskidzie zaczynało być w Polsce znane z tego, że młodych utalentowanych piłkarzy wprowadza do wielkiej piłki. Tę drogę przebyli m.in. Adrian Sikora, Marek Sokołowski, Tomasz Moskała, Marcin Radzewicz czy Sebastian Olszar. Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia, powiedział, że klub chciałby do tego nawiązać.

- Będzie zmiana w kierunku naszych poszukiwań. Nie patrzymy już z takim optymizmem na cudzoziemców. Ktoś może na płytach i w okresie przygotowawczym wyglądać znakomicie, a zderzenie z ligą jest już bardzo bolesne. Myślę, że menedżerowie i niektórzy zagraniczni zawodnicy nie doceniają trochę rozwoju naszej piłki. A my niestety sugerujemy się stereotypami. Myślimy, że jak ktoś jest z Bałkanów, albo z ciepłych krajów, to będzie miał lepszą technikę i generalnie będzie lepszym piłkarzem. Absolutnie tak nie jest - twierdzi trener "Górali".

Jak przełoży się to na rzeczywiste poczynania bielskiego klubu? - Na mojej liście życzeń 90 procent stanowią Polacy. Może nas zasilić jeden, ewentualnie dwóch zawodników z zagranicy - mówi. Kasperczyk sam jeździ i obserwuje więc piłkarzy z niższych lig. - Rozgrywki ciągle trwają. Jeździłem po polskich i słowackich boiskach. Chcemy iść w stronę zawodników młodych, perspektywicznych, ale takich, którzy już mają za sobą pewne doświadczenia i wiele lat grania przed sobą. Na tych meczach widziałem wielu menedżerów i ujawnianie teraz nazwisk byłoby samobójstwem - dodaje.

Pierwszym z młodych graczy z regionu, którzy mogą dostać szansę w Podbeskidziu, jest Kamil Adamek z Drzewiarza Jasienica, który wczoraj strzelił dwa gole w sparingu z Cracovią. - Jak na pierwszy raz spisał się bardzo poprawnie. Skłamałbym, gdybym powiedział, że rzucił mnie na kolana. Ma pewne braki taktyczne, jest trochę niedociągnięć. Liczę, że będziemy mogli współpracować i nauczyć go ekstraklasowej taktyki. Dostanie szansę i będzie próbowany w dalszym ciągu. Ireneuszowi Jeleniowi czy Tomaszowi Moskale też kiedyś ktoś dał możliwość zagrania w wyższej lidze. Adamka piłka szuka w polu karnym. Może zniknąć na 15-20 minut, ale zadziwiająca jest łatwość dochodzenia do sytuacji bramkowych. Z drugiej strony jednak, wiadomo, że nawet strzelający kilkadziesiąt bramek w okręgówce, nie będzie od razu zbawieniem ekstraklasowego klubu - przypomina szkoleniowiec bielszczan.

Można się jedynie obawiać, czy z Adamkiem nie będzie tak samo, jak z wspomnianym Jeleniem, który przed laty był już dogadany z Podbeskidziem, a w ostatniej chwili "przechwyciła" go Wisła Płock. - Myślę, że nie ma takiego ryzyka. Jesteśmy już po kilku rozmowach i to raczej kwestia przyzwoitości władz Drzewiarza - ocenia.

Na jakie pozycje bielszczanie będą szukać wzmocnień? - Na pewno nie do ruszenia są bramkarze. Jestem z nich bardzo zadowolony. Natomiast poza tym... na wszystkie. Będziemy chcieli pozyskać dwóch zawodników do ataku, by wzmocnić rywalizację. Natomiast jeśli chodzi o Sylwestra Patejuka, jego decyzję mieliśmy podać dzisiaj, ale... poprosił o prolongatę terminu na zastanowienie. Jemu ofert nie brakuje, jedną ma bardzo dobrą, lecz cały czas zastanawia się, czy odejść - kończy Robert Kasperczyk.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również