Podbeskidzie - Zawisza 0-0. Punkt na pożegnanie starego stadionu
08.12.2013
Wydarzenie
Kibice Podbeskidzia ostatni raz dopingowali "Górali" z trybuny krytej. Po meczu z bydgoskim Zawiszą ostatnia część starego stadionu zostanie wyburzona i wszyscy kibice przeniosą się na trybunę północną. Przestaną również istnieć pomieszczenia biurowe klubu i szatnie zawodników.
Bohater
Podbeskidzie stworzyło sobie w tym meczu kilka świetnych okazji do zdobycia bramki. Próbował z dystansu Kołodziej, blisko szczęścia po uderzeniu przewrotką był Mateusz Kupczak, ale zawsze na drodze piłki stawał Wojciech Kaczmarek. Bramkarz Zawiszy świetnie grał na przedpolu i wyłapywał wszystkie dośrodkowania z bocznych sektorów boiska.
Rozczarowanie
Zawisza po efektownej wygranej z Piastem Gliwice liczył na komplet punktów w Bielsku-Białej. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza nie mogli jednak znaleźć sposobu na defensywę bielszczan. Kompletnie niewidoczny był Bernardo Vasconcelos, a do zimowych warunków nie mógł przyzwyczaić się Luis Carlos.
Co ciekawego
- Leszek Ojrzyński miał przed spotkaniem problem z obsadą prawej strony defensywy. Za kartki nie mógł zagrać Marek Sokołowski, a Tomasz Górkiewicz w Lubinie doznał kontuzji, która wyklucza go z gry do końca rundy. Szkoleniowiec bielszczan postawił więc na Mateusza Kupczaka, nominalnego defensywnego pomocnika.
- Dla Dariusza Łatki, mecz z Zawiszą był setnym występem w barwach "Górali". Doświadczony pomocnik otrzymał od Wojciecha Boreckiego, prezesa Podbeskidzia, pamiątkową koszulkę z setnym numerem na plecach.
- Podbeskidzie w pierwszej połowie miało jedną doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia. Piotr Malinowski w swoim stylu minął kilku rywali i dograł piłkę do ustawionego na piątym metrze Fabiana Paweli. Napastnik bielszczan próbował z półobrotu skierować piłkę do siatki, ale Wojciech Kaczmarek instynktownie obronił jego uderzenie.
- W pierwszej połowie to bydgoszczanie wykazywali się większą kulturą gry. Podbeskidzie liczyło na stałe fragmenty gry, które najczęściej wykonywał powracający do wyjściowej jedenastki Dariusz Kołodziej.
- Druga część gry toczyła się pod dyktando "Górali". To piłkarze Leszka Ojrzyńskiego próbowali konstruować ataki pozycyjne, a Zawisza ograniczał się do kontrataków. Bydgoszczanie bardzo liczyli na wprowadzonego po przerwie Luisa Carlosa.
- Przed meczem każdy kibic wchodzący na trybunę krytą mógł podpisać się na plakacie. Pamiątka z ostatniego meczu starej części stadionu, zostanie później zlicytowana na rzecz WOŚP.
Kibice Podbeskidzia ostatni raz dopingowali "Górali" z trybuny krytej. Po meczu z bydgoskim Zawiszą ostatnia część starego stadionu zostanie wyburzona i wszyscy kibice przeniosą się na trybunę północną. Przestaną również istnieć pomieszczenia biurowe klubu i szatnie zawodników.
Bohater
Podbeskidzie stworzyło sobie w tym meczu kilka świetnych okazji do zdobycia bramki. Próbował z dystansu Kołodziej, blisko szczęścia po uderzeniu przewrotką był Mateusz Kupczak, ale zawsze na drodze piłki stawał Wojciech Kaczmarek. Bramkarz Zawiszy świetnie grał na przedpolu i wyłapywał wszystkie dośrodkowania z bocznych sektorów boiska.
Rozczarowanie
Zawisza po efektownej wygranej z Piastem Gliwice liczył na komplet punktów w Bielsku-Białej. Piłkarze Ryszarda Tarasiewicza nie mogli jednak znaleźć sposobu na defensywę bielszczan. Kompletnie niewidoczny był Bernardo Vasconcelos, a do zimowych warunków nie mógł przyzwyczaić się Luis Carlos.
Co ciekawego
- Leszek Ojrzyński miał przed spotkaniem problem z obsadą prawej strony defensywy. Za kartki nie mógł zagrać Marek Sokołowski, a Tomasz Górkiewicz w Lubinie doznał kontuzji, która wyklucza go z gry do końca rundy. Szkoleniowiec bielszczan postawił więc na Mateusza Kupczaka, nominalnego defensywnego pomocnika.
- Dla Dariusza Łatki, mecz z Zawiszą był setnym występem w barwach "Górali". Doświadczony pomocnik otrzymał od Wojciecha Boreckiego, prezesa Podbeskidzia, pamiątkową koszulkę z setnym numerem na plecach.
- Podbeskidzie w pierwszej połowie miało jedną doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia. Piotr Malinowski w swoim stylu minął kilku rywali i dograł piłkę do ustawionego na piątym metrze Fabiana Paweli. Napastnik bielszczan próbował z półobrotu skierować piłkę do siatki, ale Wojciech Kaczmarek instynktownie obronił jego uderzenie.
- W pierwszej połowie to bydgoszczanie wykazywali się większą kulturą gry. Podbeskidzie liczyło na stałe fragmenty gry, które najczęściej wykonywał powracający do wyjściowej jedenastki Dariusz Kołodziej.
- Druga część gry toczyła się pod dyktando "Górali". To piłkarze Leszka Ojrzyńskiego próbowali konstruować ataki pozycyjne, a Zawisza ograniczał się do kontrataków. Bydgoszczanie bardzo liczyli na wprowadzonego po przerwie Luisa Carlosa.
- Przed meczem każdy kibic wchodzący na trybunę krytą mógł podpisać się na plakacie. Pamiątka z ostatniego meczu starej części stadionu, zostanie później zlicytowana na rzecz WOŚP.
Polecane
Ekstraklasa