Podbeskidzie - Zagłębie 2-0. Do "Górali" im jeszcze daleko...
16.02.2011
Od samego początku przewagę osiągnęli "Górale". Gra toczyła się głównie na połowie Zagłębia, które zmuszone było odpierać ataki dobrze dysponowanych bielszczan. Już w 13. minucie pięknym strzałem z pierwszej piłki po podaniu Dariusza Kołodzieja popisał się Robert Demjan, ale bramkarz rywali był na posterunku.
W 30. minucie po dośrodkowaniu Michała Osińskiego głową uderzał Adam Ciesliński, a piłka trafiła w poprzeczkę. To, czego nie zrobił lider Podbeskidzia, udało się Dariuszowi Kołodziejowi. Po rzucie z autu sosnowiczanie wybili piłkę przed pole karne prosto pod nogi "Kołka", a ten celnie uderzył po ziemi.
W drugiej połowie "Górale" mieli kilka okazji na podwyższenie wyniku. Najlepsze zmarnowali Damian Chmiel (przestrzelił z kilku metrów) i Krzysztof Zaremba, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Tuż przed końcowym gwizdkiem Zagłębie strzeliło bramkę samobójczą. Sylwester Patejuk tak mocno naciskał Mateusza Madeja, że ten niedokładnie podał do bramkarza i piłka wpadła do siatki.
W 30. minucie po dośrodkowaniu Michała Osińskiego głową uderzał Adam Ciesliński, a piłka trafiła w poprzeczkę. To, czego nie zrobił lider Podbeskidzia, udało się Dariuszowi Kołodziejowi. Po rzucie z autu sosnowiczanie wybili piłkę przed pole karne prosto pod nogi "Kołka", a ten celnie uderzył po ziemi.
W drugiej połowie "Górale" mieli kilka okazji na podwyższenie wyniku. Najlepsze zmarnowali Damian Chmiel (przestrzelił z kilku metrów) i Krzysztof Zaremba, który przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Tuż przed końcowym gwizdkiem Zagłębie strzeliło bramkę samobójczą. Sylwester Patejuk tak mocno naciskał Mateusza Madeja, że ten niedokładnie podał do bramkarza i piłka wpadła do siatki.
Polecane
I liga