Podbeskidzie z Zawiszą. Jedni działają, drudzy liczą na...?

24.08.2013
Podbeskidzie i Zawisza Bydgoszcz rozpoczęły sezon równie źle. Beniaminek jednak po pierwszym gongu się podnosi, głównie dzięki ciekawym ruchom transferowym. W Bielsku-Białej nie dzieje się nic...
Oba kluby są ciekawymi przypadkami głównie ze względu na osoby prezesów. Zarówno Wojciecha Boreckiego, jak i Radosława Osucha piłkarska Polska poznała najpierw w kompletnie innych rolach. Obaj działają w piłce od lat, ale dopiero niedawno się przebranżowili. Na początku Borecki działał jako trener, a Osuch jako menedżer. Prezes Zawiszy ma szczęście, że zmienił funkcję, bo z prezesem Podbeskidzia jako menedżer interesu by raczej nie zrobił, wszak znany jest stosunek Boreckiego do piłkarskich agentów.

Obaj doszli do prezesowskich stołków różnymi drogami i obaj też zdecydowanie inaczej zachowują się na rynku transferowym, co doskonale widać zwłaszcza w ostatnim miesiącu. Zarówno Podbeskidzie, jak i Zawisza były tego lata dość aktywne, przeprowadzając odpowiednio 10 i 11 transferów, ale bielszczanie szukali raczej graczy młodych, tanich, z regionu i takich, których nikt inny nie chciał, zaś Zawisza otwierał ciekawe kierunki. Do Bydgoszczy udało się ściągnąć podstawowych piłkarzy z ligi portugalskiej, króla strzelców ligi cypryjskiej czy byłego zawodnika klubów francuskich i angielskich.

Zawisza nie zaczął jednak sezonu przesadnie przemeblowany. W meczu z Jagiellonią Białystok wystąpiło zaledwie dwóch zawodników, którzy nie wywalczyli w czerwcu awansu do ekstraklasy - Herold Goulon i Igor Lewczuk. Po porażkach z "Jagą" i z Widzewem, w Bydgoszczy stwierdzono jednak, że trzeba działać póki czas. Już po starcie sezonu, do Zawiszy trafili Bernardo Vasconcelos, Andre Micael, Luis Carlos czy Dato Darcimelia. Dwaj pierwsi już pokazali, że nie są przypadkowymi zawodnikami, a dwaj kolejni czekają w kolejce. Gra i wyniki bydgoszczan zaczęły się już poprawiać. Zawisza kolejno zremisował z Pogonią Szczecin i Piastem Gliwice, a następnie w dobrym stylu ograł "Portowców" w Pucharze Polski. Gra zespoły Ryszarda Tarasiewicza zaczyna się zazębiać.

W Podbeskidziu też zapowiadano, że im bliżej końca okienka transferowego, tym więcej będzie się działo w kwestii pozyskiwania nowych zawodników. Nikt jednak nie reaguje na nieudany start. Zespół jak nie miał napastnika w pierwszej kolejce, tak nie ma go dalej, a w międzyczasie okazało się jeszcze, że zawodników brakuje też na kilku innych pozycjach. Najgorzej jest z obsadą bramki, gdzie kontuzję leczy Richard Zajac, Ladislav Rybansky musi grać z zerwanym prostownikiem dłoni, bo trzeci bramkarz Piotr Adamek nie budzi niczyjego zaufania. Próbowano ściągnąć dwóch kandydatów. Pierwszy, Miroslav Vujadinović, spodobał się trenerowi, ale nie dogadał się w kwestiach finansowych. Drugi się dogadał, ale tuż przed wylotem do Polski proponowana suma netto zmieniła się w brutto. Musi więc grać kontuzjowany i nieudolny bramkarz, bo nikogo lepszego nie ma.

Zawisza Bydgoszcz - Podbeskidzie Bielsko-Biała
sobota, 15:30
Sędzia Paweł Pskit (Łódź).
autor: Michał Trela

Przeczytaj również