Podbeskidzie - Wisła 2-2. Tylu ludzi w Dankowicach dawno nie było!
22.05.2012
Tak licznej publiczności na sparingu Podbeskidzia Bielsko-Biała w Dankowicach nie było jeszcze nigdy. Ba, prawdopodobnie na tym stadionie od kilkunastu lat, nie gościł blisko tysiąc ludzi. Nic dziwnego, skoro do wsi, w której bielszczanie często trenują, przyjeżdżała Wisła Kraków. Choć jej trener Michał Probierz wystawił wielu zawodników z Młodej Ekstraklasy, to i tak było kogo oglądać. Pojawili się bowiem Cezary Wilk, Patryk Małecki, Michał Czekaj, Tomasz Jirsak czy testowani Brazylijczyk Ricardinho i Honduranin Rommel Ouioto. Bielszczanom, podobnie jak w meczu ligowym, najwięcej problemów sprawił jednak Ivica Iliev.
To po jego akcjach Wisła strzeliła oba gole. W pierwszym przypadku Serb dograł piłkę na 16. metr Jirsakowi, ale podanie, które było za plecy Czecha, przechwycił Ouioto i pewnym strzałem w róg bramki pokonał Richarda Zajaca. Chwilę później ten sam zawodnik cieszył się z gola, po tym jak Zajac fatalnie wypuścił piłkę dograną z prawej strony przez Ilieva. Honduraninowi pozostało wpakować piłkę do siatki z najbliższej odległości. W ogóle, Zajac bronił dziś niepewnie, a zdecydowanie lepiej zaprezentował się Mateusz Bąk, który po przerwie gola już nie puścił.
Strzelanie zaczęli jednak bielszczanie. Robert Demjan pokazał, że o ile wiele daje drużynie, grając jako jedyny napastnik, o tyle lepiej czuje się jednak w ustawieniu 4-4-2. Słowak - identycznie jak w zeszłotygodniowym sparingu z Cracovią - idealnie, prostopadle i - co najważniejsze - w tempo wypuścił Damiana Nowaka, a młody napastnik bielszczan pewnym strzałem w długi róg nie dał szans Michałowi Miśkiewiczowi, testowanemu golkiperowi "Białej Gwiazdy".
Ten w drugiej połowie pokazał kilka znakomitych interwencji. Nie mogli go pokonać w znakomitych sytuacjach Sylwester Patejuk i Matej Nather. Udało się dopiero w ostatniej akcji meczu... W 90. minucie z prawej strony piłkę wrzucił Mariusz Sacha, a jej tor lotu zmienił Cezary Wilk. Odbyło się to tak szczęśliwie dla bielszczan, że piłka ładnym lobem wpadła "za kołnierz" bramkarza Wisły. Chwilę później sędzia zakończył mecz.
Osobne słowo należy się Krzysztofowi Królowi, który był dziś bodaj jednym z najlepszych zawodników Podbeskidzia, a już na pewno tym, którego postawa zaskoczyła najbardziej. Przez cały sezon przyzwyczaił wszystkich do tego, że niechętnie zapędza się do przodu. Tymczasem dziś - szczególnie w pierwszej połowie - kursował od linii końcowej do linii końcowej, a jego wrzutki stanowiły spore zagrożenie. Czyżby poszukiwania lewego obrońcy do tego stopnia go zmobilizowały?
To po jego akcjach Wisła strzeliła oba gole. W pierwszym przypadku Serb dograł piłkę na 16. metr Jirsakowi, ale podanie, które było za plecy Czecha, przechwycił Ouioto i pewnym strzałem w róg bramki pokonał Richarda Zajaca. Chwilę później ten sam zawodnik cieszył się z gola, po tym jak Zajac fatalnie wypuścił piłkę dograną z prawej strony przez Ilieva. Honduraninowi pozostało wpakować piłkę do siatki z najbliższej odległości. W ogóle, Zajac bronił dziś niepewnie, a zdecydowanie lepiej zaprezentował się Mateusz Bąk, który po przerwie gola już nie puścił.
Strzelanie zaczęli jednak bielszczanie. Robert Demjan pokazał, że o ile wiele daje drużynie, grając jako jedyny napastnik, o tyle lepiej czuje się jednak w ustawieniu 4-4-2. Słowak - identycznie jak w zeszłotygodniowym sparingu z Cracovią - idealnie, prostopadle i - co najważniejsze - w tempo wypuścił Damiana Nowaka, a młody napastnik bielszczan pewnym strzałem w długi róg nie dał szans Michałowi Miśkiewiczowi, testowanemu golkiperowi "Białej Gwiazdy".
Ten w drugiej połowie pokazał kilka znakomitych interwencji. Nie mogli go pokonać w znakomitych sytuacjach Sylwester Patejuk i Matej Nather. Udało się dopiero w ostatniej akcji meczu... W 90. minucie z prawej strony piłkę wrzucił Mariusz Sacha, a jej tor lotu zmienił Cezary Wilk. Odbyło się to tak szczęśliwie dla bielszczan, że piłka ładnym lobem wpadła "za kołnierz" bramkarza Wisły. Chwilę później sędzia zakończył mecz.
Osobne słowo należy się Krzysztofowi Królowi, który był dziś bodaj jednym z najlepszych zawodników Podbeskidzia, a już na pewno tym, którego postawa zaskoczyła najbardziej. Przez cały sezon przyzwyczaił wszystkich do tego, że niechętnie zapędza się do przodu. Tymczasem dziś - szczególnie w pierwszej połowie - kursował od linii końcowej do linii końcowej, a jego wrzutki stanowiły spore zagrożenie. Czyżby poszukiwania lewego obrońcy do tego stopnia go zmobilizowały?
Polecane
Ekstraklasa