Podbeskidzie – Widzew 1-0. Punkty najważniejsze

14.02.2014
W kontekście inauguracji rundy wiosennej mówiło się przede wszystkim o punktowej zdobyczy. Mecz Podbeskidzia z Widzewem, określany mianem potyczki o tzw. sześć punktów, widowiskiem najwyższej jakości nie był.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
W 80. minucie „Górale” wykonywali kolejny tego dnia rzut rożny. Piłkę dorzucił Maciej Iwański, do główki wyskoczył Tomasz Górkiewicz naciskany przez Marka Wasiluka. Strzał obrońcy Podbeskidzia wylądował na górnej siatce bramki, ale... arbiter Szymon Marciniak wskazał na „wapno”, a defensorowi łodzian pokazał żółtą kartkę. W istocie defensor Widzewa w tej sytuacji zachował się nazbyt agresywnie, aczkolwiek decyzja zaskoczyła wszystkich.


Bohater

„Stara gwardia” Podbeskidzia pomogła w udanym rozpoczęciu rundy wiosennej T-Mobile Ekstraklasy. Marek Sokołowski należał do najaktywniejszych piłkarzy na boisku sprawiając mnóstwo kłopotów defensywie łódzkiego Widzewa. Pozytywną zmianę dał z kolei wprowadzony w przerwie Dariusz Kołodziej. Pomocnik wytrzymał „ciśnienie” przy rzucie karnym, strzelił arcyważną bramkę i zapewnił swojej drużynie bezcenne punkty w konfrontacji ligowych outsiderów.


Rozczarowanie
Pierwsza część meczu upłynęła pod znakiem niezliczonej liczby fauli. Przepisy przekraczali co rusz piłkarze obu drużyn. Kartki sędzia zawodów „rozdawał” także po pauzie. Łącznie odnotowaliśmy dziewięć „żółtek” i jeden kartonik koloru czerwonego. Większość przewinień trudno rozpatrywać w kategoriach waleczności i nieustępliwości.


Co ciekawego

- W Bielsku-Białej pod znakiem nowości. Nie ma już dawnej trybuny krytej, gdzie w narożniku pojawił się zalążek nowych trybun. Wszyscy obecni na meczu wpuszczani byli na Stadion Miejski od strony ulicy Żywieckiej.

- Na nowych miejscach zasiedli w piątek i kibice, i dziennikarze. Komentatorzy telewizyjni zostali umieszczeni w specjalnych kontenerach zlokalizowanych pośrodku boiska na nowo budowanej trybunie od ul. Żywieckiej. Dla pozostałych przedstawicieli mediów przygotowano zamykane boxy.

- Pojemność Stadionu Miejskiego podczas inauguracji sięgała 3004 miejsc. W komplecie kibice na starcie „Górali” jednak nie przybyli...

- W regionie pogoda kapryśna – deszcz i śnieg połączony z niskimi temperaturami, to znów słoneczna aura i ciepłe dni. Nie przeszkodziło to służbom BBOSiR w zaskakująco dobrym przygotowaniu murawy.

- W barwach Podbeskidzia zadebiutowali: „na szpicy” Charles Nwaogu i – wreszcie – w środku linii pomocy Maciej Iwański. Uraz oka wykluczył z kadry bielszczan Jana Blażka, niezdolni do gry są także – Mikołaj Lebedyński i Przemysław Pietruszka.

- Pierwszy strzał na bramkę miał miejsce dopiero w 17. minucie. Uderzenie Nwaogu z kilku metrów instynktownie obronił Wolański. Goście z Łodzi próbę zaskoczenia Richarda Zajaca podjęli w 23. minucie (niecelny strzał Mateusza Cetnarskiego).

- Kontuzji w jednym ze starć w 52. minucie nabawił się Bartłomiej Konieczny. Defensor Podbeskidzia zmuszony był opuścić plac gry. Dokładnie 10 minut później trener Ojrzyński wykorzystał limit zmian.

- Od 73. minuty gospodarze grali w przewadze po czerwonej kartce dla Yani Urdinowa. Obrońca Widzewa brutalnie sfaulował Marka Sokołowskiego.

- Ostatnie dwa kwadranse meczu to dominacja „Górali”. Łodzian pod własne pole karne dopuszczali z rzadka, sami stwarzali okazję. Wykorzystali dopiero tę najdogodniejszą.

- To 11 kolejna porażka Widzewa na wyjeździe w bieżącym sezonie. Na wygraną na „obcym” terenie łódzka drużyna czeka już od 23 spotkań!

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również