Podbeskidzie - Widzew 0-1. Po dwóch dniach wolnego ciężkie nogi "Górali"

19.07.2011
Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało po raz pierwszy tego lata, zaś Widzew Łódź... wygrał po raz pierwszy. Bielszczanie zagrali bardzo słabe spotkanie. A wszystko przez brak rozbiegania po obozie.
- Brakowało nam radości w grze, bo mieliśmy bardzo ciężkie nogi. Na obozie, gdy trenuje się dwa razy dziennie, organizm inaczej znosi obciążenia. Ale po dwóch dniach wolnego potrzebne jest rozbieganie, którego zabrakło. Miało być dzisiaj, ale wspólnie z trenerem Widzewa zadecydowaliśmy, że chcemy mieć więcej czasu na przygotowanie do ostatniego letniego sparingu w sobotę - tłumaczy Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia.

Sytuacje, jakie stworzył beniaminek ekstraklasy na boisku w rybnickich Boguszowicach można policzyć na palcach jednej ręki. W pierwszej połowie dwa razy groźnymi strzałami popisywał się Dariusz Kołodziej, jednak za każdym razem dobrze bronił Maciej Mielcarz. Tuż po przerwie Piotr Malinowski wbiegł między niezdecydowanych obrońców i przegrał pojedynek z bramkarzem. Wreszcie fenomenalną akcją popisał się Tomasz Górkiewicz, który przedryblował czterech obrońców Widzewa, strzelił z ostrego kąta pod poprzeczkę, ale na rzut rożny ponownie wybił Mielcarz. Więcej zagrożenia bielszczanie nie stworzyli.

Co innego łodzianie, którzy przebywają na obozie w pobliskim Kamieniu. W pierwszej połowie bardzo dobrze prezentował się Princewill Okachi, testowany 20-latek z Nigerii, który zdobył jedynego gola w tym meczu. Michał Osiński, w sposób, który mu się nigdy nie zdarza, stracił piłkę w środku pola, kontrę trzech na dwóch wyprowadził Adrian Budka, a Well ze spokojem pokonał Richarda Zajaca. - Jesteśmy trochę "zastani" po obozie, więc to był idealny sparing na rozruszanie mięśni. Tyle, że stąd się brała nasza niedokładność zwłaszcza w pierwszej połowie - przyznał Sławomir Cienciała.

- To był nasz najtrudniejszy rywal tego lata. Widzew postawił trudne warunki i dla nas to jakaś kolejna lekcja. Mam nadzieję, że w sobotę z Polonią Warszawa będzie już lepiej - dodał kapitan bielszczan. Z kolei trener Kasperczyk ma nad czym myśleć, czego nie ukrywa. - Ocena sparingu nie może być dobra, skoro jest tyle materiału do przemyśleń. Test jednak był bardzo wartościowy. Pewne jest, że żadna drużyna z ekstraklasy nie zagra w lidze z Podbeskidziem będącym w takiej formie fizycznej - zakończył trener "Górali".
autor: Michał Trela

Przeczytaj również