Podbeskidzie - Warta 3-0. Klątwa zdjęta - "Górale" wygrali w Bielsku!
12.05.2010
W poprzednich meczach u siebie, stawka, a także świadomość haniebnej serii, paraliżowała bielszczan. Tym razem od początku było inaczej. - Wyjechaliśmy na cztery wyjazdy, odetchnęliśmy psychicznie, doszliśmy do siebie i dziś było widać efekty - potrafiliśmy cały czas kontrolować grę - cieszył się po meczu Michał Osiński, kapitan Podbeskidzia. A zaczęło się naprawdę imponująco. Już w pierwszym kwadransie, z dystansu strzelał Dariusz Kołodziej, piłka przypadkowo odbiła się i trafiła do Sylwestra Patejuka, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Radlińskim. Najlepszy strzelec "Górali" huknął pięknie, nie do obrony, pod poprzeczkę i dał prowadzenie gospodarzom.
Tuż przed przerwą udało się zdobyć kolejną bramkę. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Kołodziej, jego zagranie wydawało się być za mocne, ale na długim słupku znalazł się niepilnowany Tomasz Górkiewicz, który głową wpakował piłkę do siatki. Jego występ w wyjściowym składzie był sensacją i nastąpił po... dwóch latach przerwy. Ponadto, w 80. występie w barwach "Górali", prawy obrońca zdobył dopiero swoją pierwszą bramkę w lidze!
W drugiej połowie bielszczanie spokojnie kontrolowali grę, grali ładnie i pewnie, a momentami zawiązywali piękne akcje. W jednej z nich, idealnie tuż za linię obrony, do Clemence'a Matawu podał Dariusz Kołodziej, ale zawodnik z Zimbabwe trafił piłką w słupek. Gospodarze dobili jednak rywala w doliczonym czasie gry. Matawu zagrał po ziemi do Łukasza Matusiaka, a ten technicznym strzałem ustalił wynik meczu. Środkowy pomocnik "Górali" w poprzednim sezonie z sześcioma golami był jednym z lepszych strzelców zespołu, natomiast w bieżącym była to dla niego dopiero pierwsza bramka. Warto zauważyć, że ostatni raz Podbeskidzie zdobyło gola po rzucie rożnym w Kluczborku, jeszcze w listopadzie. Dziś aż dwa trafienia zaliczyli z kornerów...
- Wygraliśmy bitwę, ale nie wygraliśmy wojny. Zostawiliśmy na boisku trochę sił, ale w sobotę mamy kolejny ważny mecz, który znów trzeba wygrać, tak, żebyśmy mogli liczyć tylko na siebie, nie patrząc na innych - mówił po meczu Osiński. - Strasznie się cieszę z tych punktów i z przełamania. Nie tylko ze względu na naszą sytuację w tabeli, ale na tych kibiców, którzy przychodzą na każdy mecz. Dziś chociaż troszkę chyba ich zadowoliliśmy, bo gra była naprawdę niezła - cieszył się Kołodziej. - To dla mnie szczególny dzień, dawno nie grałem przed bielską publicznością, jestem stąd i fajnie się pokazać tutejszym kibicom. Każdy mecz jest ważny teraz, w naszej sytuacji. Bardzo się cieszę z bramki i mam nadzieję, że to nie koniec - powiedział chyba najszczęśliwszy człowiek w Bielsku - Tomasz Górkiewicz.
Konferencja prasowa:
<strong>Marek Czerniawski</strong> (trener Warty): Podbeskidzie dzisiaj nas zdominowało, gratuluję gospodarzom dobrej gry i przełamania. Próbowaliśmy szukać kontaktowej bramki, ale nie udało się, a w końcówce bielszczanie jeszcze nam dołożyli trzecią bramkę.
<strong>Robert Kasperczyk</strong> (trener Podbeskidzia): Niezmiernie się cieszę, że ta klątwa została zdjęta. Wreszcie usatysfakcjonowaliśmy naszych kibiców, bo są tego warci. Przyjechaliśmy tak wkurzeni po meczu z KSZO, że ta złość musiała się tutaj uzewnętrznić. Niestety, trafiło na zespół Marka, mojego kolegi ze szkoły trenerów, któremu życzę jak najlepiej - niech zabiera punkty kolejnym rywalom. Kluczem do zwycięstwa była bardzo agresywna gra w środkowej strefie. W drugiej połowie nie graliśmy już tak odważnie, chcieliśmy nie stracić bramki. Wiemy o co walczymy, dlatego było widać w naszych poczynaniach taką determinację.
Tuż przed przerwą udało się zdobyć kolejną bramkę. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Kołodziej, jego zagranie wydawało się być za mocne, ale na długim słupku znalazł się niepilnowany Tomasz Górkiewicz, który głową wpakował piłkę do siatki. Jego występ w wyjściowym składzie był sensacją i nastąpił po... dwóch latach przerwy. Ponadto, w 80. występie w barwach "Górali", prawy obrońca zdobył dopiero swoją pierwszą bramkę w lidze!
W drugiej połowie bielszczanie spokojnie kontrolowali grę, grali ładnie i pewnie, a momentami zawiązywali piękne akcje. W jednej z nich, idealnie tuż za linię obrony, do Clemence'a Matawu podał Dariusz Kołodziej, ale zawodnik z Zimbabwe trafił piłką w słupek. Gospodarze dobili jednak rywala w doliczonym czasie gry. Matawu zagrał po ziemi do Łukasza Matusiaka, a ten technicznym strzałem ustalił wynik meczu. Środkowy pomocnik "Górali" w poprzednim sezonie z sześcioma golami był jednym z lepszych strzelców zespołu, natomiast w bieżącym była to dla niego dopiero pierwsza bramka. Warto zauważyć, że ostatni raz Podbeskidzie zdobyło gola po rzucie rożnym w Kluczborku, jeszcze w listopadzie. Dziś aż dwa trafienia zaliczyli z kornerów...
- Wygraliśmy bitwę, ale nie wygraliśmy wojny. Zostawiliśmy na boisku trochę sił, ale w sobotę mamy kolejny ważny mecz, który znów trzeba wygrać, tak, żebyśmy mogli liczyć tylko na siebie, nie patrząc na innych - mówił po meczu Osiński. - Strasznie się cieszę z tych punktów i z przełamania. Nie tylko ze względu na naszą sytuację w tabeli, ale na tych kibiców, którzy przychodzą na każdy mecz. Dziś chociaż troszkę chyba ich zadowoliliśmy, bo gra była naprawdę niezła - cieszył się Kołodziej. - To dla mnie szczególny dzień, dawno nie grałem przed bielską publicznością, jestem stąd i fajnie się pokazać tutejszym kibicom. Każdy mecz jest ważny teraz, w naszej sytuacji. Bardzo się cieszę z bramki i mam nadzieję, że to nie koniec - powiedział chyba najszczęśliwszy człowiek w Bielsku - Tomasz Górkiewicz.
Konferencja prasowa:
<strong>Marek Czerniawski</strong> (trener Warty): Podbeskidzie dzisiaj nas zdominowało, gratuluję gospodarzom dobrej gry i przełamania. Próbowaliśmy szukać kontaktowej bramki, ale nie udało się, a w końcówce bielszczanie jeszcze nam dołożyli trzecią bramkę.
<strong>Robert Kasperczyk</strong> (trener Podbeskidzia): Niezmiernie się cieszę, że ta klątwa została zdjęta. Wreszcie usatysfakcjonowaliśmy naszych kibiców, bo są tego warci. Przyjechaliśmy tak wkurzeni po meczu z KSZO, że ta złość musiała się tutaj uzewnętrznić. Niestety, trafiło na zespół Marka, mojego kolegi ze szkoły trenerów, któremu życzę jak najlepiej - niech zabiera punkty kolejnym rywalom. Kluczem do zwycięstwa była bardzo agresywna gra w środkowej strefie. W drugiej połowie nie graliśmy już tak odważnie, chcieliśmy nie stracić bramki. Wiemy o co walczymy, dlatego było widać w naszych poczynaniach taką determinację.
Polecane
I liga