Podbeskidzie - Warta 2-0. "Goście w ogóle nam nie zagrażali"

16.10.2010
- Jesteśmy drużyną lepszą od Warty i dobrze, że potrafiliśmy to udowodnić na boisku - mówił Adam Cieśliński, napastnik Podbeskidzia, który po raz kolejny zapewnił bielszczanom zwycięstwo.
Pierwsza połowa to właściwie teatr jednego aktora - Cieślińskiego. Ledwo mecz się zaczął, a już Maciej Rogalski wypuścił prostopadłym podaniem napastnika "Górali", który został złapany za nogi w polu karnym przez Adriana Lisa. Z jedenastu metrów strzelał sam poszkodowany. Uderzył bez zarzutu, ale 18-letni bramkarz Warty w pełni się zrehabilitował, wybijając piłkę na róg. - Trudno nawet najlepszym się zdarza nie strzelić karnego - pocieszał się po meczu Cieśliński. - Będę obiektywny, karny był 100-procentowy, sędzia podjął jedyną dobrą decyzję. Chwała dla naszego młodego bramkarza, że to wyciągnął - przyznał Damian Pawlak z Warty.

Cieśliński nie wykorzystał "jedenastki", a w dodatku potem sędzia nie uznał jego bramki. To wszystko tylko rozsierdziło zawodnika Podbeskidzia. - Cieszę się, że się nie podłamałem, bo to nie jest dla napastnika łatwa sytuacja - mówił. Do siatki w końcu trafił. Dograł mu Maciej Rogalski. Bramkarz Warty nie zdążył się jeszcze otrząsnąć, a chwilę później popełnił fatalny błąd. Z dystansu strzelał Rogalski, futbolówka uciekła Lisowi z rąk, co Cieśliński wykorzystał.

- Fajnie, że obroniłem karnego, ale to była tylko rehabilitacja za mój błąd. Drugi stracony gol i tak będzie boleć - smucił się bramkarz z Poznania. Tymczasem trener gości Marek Czerniawski przyznał: - Wolałbym, żebyśmy... stracili bramkę z karnego, przynajmniej bym nie miał pretensji.

"Górale" przy dwubramkowym prowadzenie kontrolowali grę i tylko od czasu do czasu próbowali strzałów z dystansu. - Może wyglądałoby to trochę inaczej, gdyby Warta bardziej nas naciskała. Tymczasem oni nie stwarzali prawie żadnego zagrożenia, piłkarsko byli od nas dużo słabsi. Dobrze, że potrafiliśmy to udowodnić na boisku - cieszył się strzelec dwóch goli. - W pierwszej połowie cały czas zachowywaliśmy spokój. Powtarzaliśmy sobie, że jak się nie uda teraz, to uda się za moment i tak rzeczywiście było - dodał Rogalski.

Konferencja prasowa

Marek Czerniawski (trener Warty Poznań): Druga bramka to była prosta piłka, ale bramkarz to młody chłopak, grał dopiero drugi mecz w lidze, więc nie będę się go o to czepiał. Później Podbeskidzie kontrolowało grę, co było o tyle łatwiejsze, że graliśmy bez sześciu podstawowych zawodników. W związku z tym nasza siła w ataku była mizerna, albo w ogóle jej nie było.

Robert Kasperczyk
(trener Podbeskidzia): Wiedząc, jakie problemy personalne ma Warta, chcieliśmy bardzo szybko ten mecz przechylić na naszą. Szkoda,  że Adam Cieśliński nie zdobył wcześniej bramki z rzutu karnego, bo  podejrzewam, że mielibyśmy szansę na jeszcze wyższy wynik i ta gra w  drugiej połowie byłaby na pewno spokojniejsza.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również