Podbeskidzie. Trzy okresy „Górali”

27.12.2015

Pierwszą część ligowego sezonu w wykonaniu piłkarzy bielskiego Podbeskidzia można podzielić na trzy okresy – mocno przeciętny zwieńczony klęską, dobry, po którym pojawiło się światełko w tunelu oraz słabą końcówkę, podczas której światełko przygasło. Całość poczynań „Górali” klamrą spinają dwa fakty – brak zwycięstwa na własnym stadionie oraz ostatnie miejsce w tabeli.

Rafał Rusek/Press Focus
Mocno przeciętny

Bielski zespół rywalizację ligową rozpoczął pod szkoleniowym okiem Dariusza Kubickiego, na którego Wojciech Borecki postawił po raz drugi. Na inaugurację Podbeskidzie zdobyło punkt w Lubinie, następnie przegrało 0:5 z Legią na jej terenie. W kolejnych meczach porażki przeplatało remisami. Pojawiły się spekulacje o możliwej zmianie trenera. W takich okolicznościach drużyna wygrała z Lechem w Poznaniu, czyli zespołem, z którym wówczas wygrywał niemal każdy. To na moment uspokoiło sytuację. Po blamażu tydzień później, w ramach 9. kolejki, z Wisłą Kraków (klęska 0:6) prezes Borecki przyznał się do błędu, Kubicki stracił posadę. Zespół miał wtedy na swoim koncie 7 punktów – 1 zwycięstwo, 4 remisy, 4 porażki; znajdował się na 14. pozycji w tabeli.

Dobry
 

Następcą „Kuby” został Robert Podoliński. Ligowy debiut wypadł okazale. Porywającego futbolu w Łęcznej bielszczanie nie zaprezentowali, ale wygrali 2:1. Następnie Podbeskidzie zanotowało serię pięciu spotkań bez porażki, wygrało m.in. w Mielcu z beniaminkiem z Niecieczy i w Zabrzu. Efekt nowej „miotły” zadziałał, „Górale” byli tuż za pierwszą ósemką. Na tym etapie rozgrywek nawet pozycje w okolicach podium były na wyciągnięcie ręki. Po przejęciu drużyny przez trenera Podolińskiego w jej funkcjonowaniu zmieniło się dużo, o czym niejednokrotnie mówili sami zawodnicy. Nowy szkoleniowiec większą uwagę przykłada do zagadnień taktycznych, analiz. Piłkarze trenowali częściej i na większych obrotach.

Ostatni dobry mecz w tym roku w wykonaniu "Górali" to domowa potyczka z Legią w ramach 17. kolejki. Grając w osłabieniu przez większą część meczu byli o krok od pierwszego zwycięstwa u siebie. Ostatecznie stracili gola w samej końcówce i pojedynek zakończył się wynikiem 2:2. Bielszczanie po tym remisie znajdowali się na 10. miejscu, tracili do 8. Korony Kielce trzy punkty. Na swoim koncie mieli 20 „oczek” – 4 zwycięstwa, 8 remisów, 5 porażek. Biorąc pod uwagę tylko mecze rozegrane za kadencji Podolińskiego do konfrontacji z Legią, zajmowaliby 5. pozycję z dorobkiem 13 punktów – 3 zwycięstwa, 4 remisy, 1 porażka.


Słaba końcówka
 

Po spotkaniu z Legią coś się zacięło. W ostatnich czterech spotkaniach „Górale” zdobyli tylko punkt, po przeciętnym meczu z Ruchem Chorzów. Wobec porażki w spotkaniu wieńczącym rok ze Śląskiem Wrocław spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Zakończyli pierwszą część zmagań z dorobkiem 21 punktów – 4 zwycięstwa, 9 remisów, 8 porażek. Wpływ na słabszą postawę drużyny w końcówce roku miały niewątpliwie liczne absencje związane z kartkami oraz urazami. Co by było gdyby... Fakt jest taki, że Podbeskidzie w nowy rok wejdzie jako najsłabszy zespół Ekstraklasy.

 

Podsumowanie
 

– Ostatnie miejsce zaciemnia obraz tego, co robił zespół w tej rundzie – powiedział po porażce ze Śląskiem Wrocław Robert Podoliński. W pewnym sensie można przyznać trenerowi rację, wszak Podbeskidzie do 8. pozycji, czyli grupy mistrzowskiej, traci tylko cztery punkty. Jednak z drugiej strony, nie można skutecznie walczyć o konkretne cele nie wygrywając u siebie! Bielski zespół po raz ostatni sięgnął po trzy punkty przed własną publicznością w końcówce poprzedniego sezonu. Pokonał 1:0 po trafieniu Bartłomieja Koniecznego Górnika Łęczna 1:0.


 

źródło: SportSlaski.pl
autor: KB

Przeczytaj również