Podbeskidzie – Śląsk 3-3. Hat-trick, dwa karne i futbolowa jakość!
04.04.2014
Wydarzenie
Od początku mecz przebiegał w wyjątkowo szybkim tempie, zwłaszcza jak na spotkania „Górali” w Bielsku-Białej. Prawdziwym „smaczkiem” na Stadionie Miejskim okazała się akcja z 21. minuty przeprowadzona przez wrocławian. Akcję zapoczątkował Sebastian Mila, dograł przed pole karne do Marco Paixao, który dośrodkował na tzw. długi słupek. Tam świetną główką popisał się Sylwester Patejuk, a przed bramką gospodarzy zimną krew zachował Dalibor Stevanović. Akcja bez dwóch zdań godna niedawnych mistrzów Polski.
Bohater
Jest ich dwóch! Marek Sokołowski. Kapitan „Górali” zrobił to, co świetnie wykonywał również w dwóch poprzednich meczach Podbeskidzia. Tym razem egzekwował aż dwie „jedenastki” i nie zawiódł. Najpierw wytrzymał ciśnienie znakomicie przymierzając w okienko bramki Mariana Kelemena, a w 66. minucie zupełnie zmylił golkipera Śląska. „Sokół” już bezapelacyjnie przewodzi klasyfikacji strzelców w zespole Podbeskidzia z dorobkiem sześciu goli. Jego dorobek strzelecki to wreszcie żywa w Bielsku-Białej nadzieja na utrzymanie dla „Górali”!
Dalibor Stevanović. Hat-trick pomocnika Śląska, wcześniej często krytykowanego za słabsze występy, jak najbardziej uprawniają do przyznania miana bohatera. Gol numer jeden – opisany powyżej. Drugi? To piękna główka po dośrodkowaniu Dudu Paraiby. Trzeci? Znów celne uderzenie głową po dograniu Sebastiana Mili. Trzy trafienia Słoweńca to niewątpliwy wyczyn wart odnotowania.
Rozczarowanie
Defensywa Śląska. Tylu bramkowych okazji bielszczanie nie mieli już dawno. Do pozycji strzeleckich dochodzili z dużą łatwością i mogli pokusić się o bardziej okazałe zdobycze. Pod presją w obronie podopieczni Tadeusza Pawłowskiego gubili się, jak nowicjusze, zagrożenie przynosił niemal każdy stały fragment gry. Najlepszy obraz defensywy Śląska to postawa Dudu Paraiby, który „zarobił” dwa karne dla Podbeskidzia. Gol na 2-2 obciąża z kolei konto Juana Calahorro, dziecinnie ogranego przez Jana Blażka.
Co ciekawego
- Jesienią Śląsk, pokonując „Górali” 4-0, odniósł najwyższe zwycięstwo w sezonie, bielszczanie doznali wówczas najbardziej dotkliwej porażki.
- W porównaniu ze zwycięskim meczem w Chorzowie trener Leszek Ojrzyński dokonał jednej zmiany w składzie wyjściowym. Zamiast Fabiana Paweli zagrał Anton Sloboda.
- To trzeci kolejny mecz, w którym Podbeskidzie wykonywało „jedenastkę”, w dodatku z efektem identycznym, jak wcześniej. Ta po zagraniu ręką Dudu Paraiby, który zablokował strzał Marka Sokołowskiego była ewidentna. A „Sokół” znów wytrzymał ciśnienie i pięknie przymierzył w okienko.
- W 27. minucie Podbeskidzie domagało się drugiego rzutu karnego przed zmianą stron. Sędzia Tomasz Musiał nie dał się jednak nabrać na teatralny upadek Tomasza Górkiewicza, który tym samym zarobił żółtą kartkę.
- Dokładnie po godzinie gry miejscowi trafili do siatki po kornerze, ale.. gol Błażeja Telichowskiego uznany nie został. Wcześniej zawodnik Podbeskidzia dotknął futbolówkę ręką.
- Dalibor Stevanović, autor trzech bramek dla Śląska, przeciwko Podbeskidziu strzelił gola niemal dokładnie dwa lata w meczu... Młodej Ekstraklasy.
- Gola dla Podbeskidzia wreszcie strzelił... napastnik. To debiutanckie trafienie Czecha Jana Blażka w bielskich barwach.
- W samej końcówce gospodarze mogli zdobyć gola, m.in. strzał Piotra Malinowskiego obrońcy gości wybili z linii bramkowej.
- Sześciu goli w ekstraklasie jeszcze w Bielsku-Białej nie było. Pięć padało m.in. w pamiętnych, przegranych potyczkach z Lechem Poznań i Lechią Gdańsk.
- Ostatni raz dwa gole bielszczanie dali sobie strzelić na własnym boisku w lidze w... lipcu ubiegłego roku. Wówczas do przerwy skuteczne akcje przeprowadzali piłkarze z Zabrza (zwycięstwo Górnika 2-1).
- Na mecz do Bielska-Białej zawitał m.in. żywczanin Zdzisław Kręcina, dyrektor sportowy Piasta Gliwice. Niebawem tak ze Śląskiem, jak i Podbeskidziem gliwiczanie powalczą o utrzymanie w ekstraklasie.
Od początku mecz przebiegał w wyjątkowo szybkim tempie, zwłaszcza jak na spotkania „Górali” w Bielsku-Białej. Prawdziwym „smaczkiem” na Stadionie Miejskim okazała się akcja z 21. minuty przeprowadzona przez wrocławian. Akcję zapoczątkował Sebastian Mila, dograł przed pole karne do Marco Paixao, który dośrodkował na tzw. długi słupek. Tam świetną główką popisał się Sylwester Patejuk, a przed bramką gospodarzy zimną krew zachował Dalibor Stevanović. Akcja bez dwóch zdań godna niedawnych mistrzów Polski.
Bohater
Jest ich dwóch! Marek Sokołowski. Kapitan „Górali” zrobił to, co świetnie wykonywał również w dwóch poprzednich meczach Podbeskidzia. Tym razem egzekwował aż dwie „jedenastki” i nie zawiódł. Najpierw wytrzymał ciśnienie znakomicie przymierzając w okienko bramki Mariana Kelemena, a w 66. minucie zupełnie zmylił golkipera Śląska. „Sokół” już bezapelacyjnie przewodzi klasyfikacji strzelców w zespole Podbeskidzia z dorobkiem sześciu goli. Jego dorobek strzelecki to wreszcie żywa w Bielsku-Białej nadzieja na utrzymanie dla „Górali”!
Dalibor Stevanović. Hat-trick pomocnika Śląska, wcześniej często krytykowanego za słabsze występy, jak najbardziej uprawniają do przyznania miana bohatera. Gol numer jeden – opisany powyżej. Drugi? To piękna główka po dośrodkowaniu Dudu Paraiby. Trzeci? Znów celne uderzenie głową po dograniu Sebastiana Mili. Trzy trafienia Słoweńca to niewątpliwy wyczyn wart odnotowania.
Rozczarowanie
Defensywa Śląska. Tylu bramkowych okazji bielszczanie nie mieli już dawno. Do pozycji strzeleckich dochodzili z dużą łatwością i mogli pokusić się o bardziej okazałe zdobycze. Pod presją w obronie podopieczni Tadeusza Pawłowskiego gubili się, jak nowicjusze, zagrożenie przynosił niemal każdy stały fragment gry. Najlepszy obraz defensywy Śląska to postawa Dudu Paraiby, który „zarobił” dwa karne dla Podbeskidzia. Gol na 2-2 obciąża z kolei konto Juana Calahorro, dziecinnie ogranego przez Jana Blażka.
Co ciekawego
- Jesienią Śląsk, pokonując „Górali” 4-0, odniósł najwyższe zwycięstwo w sezonie, bielszczanie doznali wówczas najbardziej dotkliwej porażki.
- W porównaniu ze zwycięskim meczem w Chorzowie trener Leszek Ojrzyński dokonał jednej zmiany w składzie wyjściowym. Zamiast Fabiana Paweli zagrał Anton Sloboda.
- To trzeci kolejny mecz, w którym Podbeskidzie wykonywało „jedenastkę”, w dodatku z efektem identycznym, jak wcześniej. Ta po zagraniu ręką Dudu Paraiby, który zablokował strzał Marka Sokołowskiego była ewidentna. A „Sokół” znów wytrzymał ciśnienie i pięknie przymierzył w okienko.
- W 27. minucie Podbeskidzie domagało się drugiego rzutu karnego przed zmianą stron. Sędzia Tomasz Musiał nie dał się jednak nabrać na teatralny upadek Tomasza Górkiewicza, który tym samym zarobił żółtą kartkę.
- Dokładnie po godzinie gry miejscowi trafili do siatki po kornerze, ale.. gol Błażeja Telichowskiego uznany nie został. Wcześniej zawodnik Podbeskidzia dotknął futbolówkę ręką.
- Dalibor Stevanović, autor trzech bramek dla Śląska, przeciwko Podbeskidziu strzelił gola niemal dokładnie dwa lata w meczu... Młodej Ekstraklasy.
- Gola dla Podbeskidzia wreszcie strzelił... napastnik. To debiutanckie trafienie Czecha Jana Blażka w bielskich barwach.
- W samej końcówce gospodarze mogli zdobyć gola, m.in. strzał Piotra Malinowskiego obrońcy gości wybili z linii bramkowej.
- Sześciu goli w ekstraklasie jeszcze w Bielsku-Białej nie było. Pięć padało m.in. w pamiętnych, przegranych potyczkach z Lechem Poznań i Lechią Gdańsk.
- Ostatni raz dwa gole bielszczanie dali sobie strzelić na własnym boisku w lidze w... lipcu ubiegłego roku. Wówczas do przerwy skuteczne akcje przeprowadzali piłkarze z Zabrza (zwycięstwo Górnika 2-1).
- Na mecz do Bielska-Białej zawitał m.in. żywczanin Zdzisław Kręcina, dyrektor sportowy Piasta Gliwice. Niebawem tak ze Śląskiem, jak i Podbeskidziem gliwiczanie powalczą o utrzymanie w ekstraklasie.
Polecane
Ekstraklasa