Podbeskidzie - Śląsk 2-2. Jak nie możesz wygrać, to...

03.10.2014
W ostatnim, pamiętnym meczu "Górali" ze Śląskiem na Stadionie Miejskim padło aż sześć bramek. Dziś też było ciekawie. Piłkarze Podbeskidzia, z racji dwukrotnego odrabiania strat, na wynik końcowy narzekać raczej nie powinni. Bo gdy meczu nie można wygrać, to remis złym rezultatem nie jest.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie
Gol Piotra Celebana. Po powrocie do Polski defensor wrocławian po raz pierwszy trafił do siatki. Stało się to w 21. minucie, gdy Celeban pięknie wykończył głową dośrodkowanie Sebastiana Mili z rzutu rożnego. Wcześniej w ekstraklasie wpisał się na listę strzelców w... Bielsku-Białej, w kwietniu 2012 roku.


Bohater
Krzysztof Chrapek. Wszedł na ostatnie dwa kwadranse i ze swojego zadania wywiązał się. Może nie był to występ olśniewający filigranowego napastnika, ale... zawodnika na tej pozycji rozlicza się z goli. A tego w 70. minucie Chrapek zdobył po wyłuskaniu piłki Mariuszowi Pawełkowi.


Rozczarowanie
Tomasz Górkiewicz. Boczny defensor Podbeskidzia nie należy do najmocniejszych punktów swojej drużyny., a już na pewno tyczy się to dzisiejszego meczu. Tym razem „zamieszany” był w stratę obu goli. Przy bramkowych sytuacjach znajdował się blisko strzelców. Ale to jednak trochę za mało.


Co ciekawego
- Między słupkami bramki Podbeskidzia... zmiana. Michal Pesković zastąpił Richarda Zajaca, który w poniedziałek cztery razy dał się zaskoczyć piłkarzom Jagiellonii. Na środku obrony dla odmiany roszad brak. Szkoleniowiec bielszczan zdecydował się ponadto na wariant ofensywny z duetem napastników – Robertem Demjanem i Maciejem Korzymem. Obu zresztą po godzinie trener zdjął z boiska.

- Gramy o to, żeby się wreszcie podnieść. Mam nadzieję, że rozdawanie prezentów z naszej strony się skończyło – mówił przed meczem trener Leszek Ojrzyński.

- W 14. minucie kapitalnie przymierzył z dystansu Sebastian Mila. Gospodarzy uratowała poprzeczka.

- Bielszczanie wyrównali w 30. minucie. Po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym, Demjan dograł do Damiana Chmiela, a ten z bliska nie pomylił się. Był to pierwszy celny strzał Podbeskidzia w piątkowy wieczór.

- Kilka okazji do zaprezentowania się po powrocie do bramki „Górali” miał Pesković. Spisywał się bez zarzutu, w 35. minucie obronił strzał Flavio Paixao.

- Podbeskidziu gola dającego prowadzenie zdobyć mógł Marek Sokołowski, ale z trzech metrów wślizgiem spudłował.

- Śląsk kolejny znaczący akcent zaznaczył w 50. minucie. Lucas Droppa idealnie „wrzucił” na tzw. długi słupek, gdzie czyhał już niezawodny Paixao.

- Radość miejscowych kibiców i piłkarzy w 57. minucie – przedwczesna. Dariusz Pietrasiak trafia, lecz z wyraźnego spalonego.

- W 89. minucie z bliska główkował Chrapek. Pawełek wykazał się kunsztem bramkarskim.

- Podbeskidzie przerwało serię porażek, ale znów nie zdołało wygrać.

- To kolejny remis w Bielsku-Białej w rywalizacji Śląska i Podbeskidzia. Wrocławian w ekstraklasie zespół "Górali" jeszcze nigdy nie pokonał.

- "Pod gwizdkiem" sędziego Jarosława Przybyła oba zespoły zachowały miano niepokonanych.



źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również