Podbeskidzie - Śląsk 1-1. Wyrwali mistrzom Polski remis w dziewięciu!
14.09.2012
Wydarzenie
W 7. minucie Waldemar Sobota ośmieszył defensywę Podbeskidzia. Reprezentant Polski nieprzesadnie szybko przemieszczał się w kierunku bramki gospodarzy, mijając kolejnych obrońców bielszczan. Jako że znalazł się już w polu karnym, oddał strzał, a piłka lecąca po ziemi odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
Bohater
Robert Demjan. Napastnik Podbeskidzia jest dla tej drużyny nieoceniony. Samotnie walczył z kilkoma obrońcami Śląska i kilkakrotnie udało mu się urwać. On też miał wielki wkład w wyrównującą bramkę, choć ani jej nie zdobył, ani nie zaliczył asysty.
Rozczarowanie
Pierwsza połowa była w wykonaniu bielszczan dramatyczna. Nie było żadnego pomysłu na rozegranie akcji, Podbeskidzie grało cały czas na osamotnionego Roberta Demjana. Nie oddało ani jednego strzału na bramkę. To było najnudniejsze 45 minut "Górali" w tym sezonie.
Co ciekawego
- W 56. minucie Robert Demjan dobrze przepchał się na granicy pola karnego, zagrał na prawą stronę do Sławomira Cienciały. Ten dośrodkował do stojącego na długim słupku Fabiana Paweli, który głową zgrał do Kamila Adamka, a wprowadzony minutę wcześniej napastnik trafił do pustej bramki. Był to pierwszy gol w ekstraklasie zawodnika pozyskanego z Drzewiarza Jasienica.
- W 22. minucie Johan Voskamp, który już na początku meczu zastąpił kontuzjowanego Cristiana Diaza, dobrze zgrał piłkę głową. Dalibor Stevanović uderzył z 20. metrów z woleja, jednak Richard Zajac obronił jego strzał.
- Fatalnie mecz prowadził sędzia Paweł Gil. Nie dość, że dał dwie wątpliwe czerwone kartki zawodnikom Podbeskidzia. Gwizdał "na krzyk". Aż chciałoby się powiedzieć, jak przystało na arbitra międzynarodowego...
- W 40. minucie błąd popełnił Michal Piter-Buczko. Wbiegającemu Sylwestrowi Patejukowi piłkę zagrał Voskamp, a były gracz Podbeskidzia huknął potężnie lewą nogą z ostrego kąta. Trafił jednak w poprzeczkę.
- W 76. minucie Juraj Danczik zatrzymał nieprzepisowo Patejuka, sędzia pokazał mu za to żółtą kartkę, a że Słowak miał już taką karę na koncie, to bielszczanie kończyli mecz w dziesiątkę. Podobnie stało się pięć minut później z Fabianem Pawelą.
- Przed meczem bielszczanie podziękowali Patejukowi za cztery lata gry dla Podbeskidzia. Skrzydłowy Śląska przyjął z rąk prezesa Marka Glogazy i rzecznika prasowego Marcina Nikiela koszulkę ze złotym numerem 13 oraz szalik "Górali".
- Mecz z sektora gości niespodziewanie obejrzeli niepełnosprawni kibice Śląska Wrocław. O tym, jak to możliwe, piszemy TUTAJ.
- Dramatycznie wyglądała sytuacja Podbeskidzia w końcówce. Trener Kasperczyk wpuścił na boisko samych ofensywnych zawodników, więc gdy z boiska wylecieli dwaj gracze "Górali", nie było kogo wstawić do obrony, a wyniku bronić mieli gracze, którzy zwykle zajmują się strzelaniem goli.
- Podbeskidzie nie wygrało już od 12 spotkań.
W 7. minucie Waldemar Sobota ośmieszył defensywę Podbeskidzia. Reprezentant Polski nieprzesadnie szybko przemieszczał się w kierunku bramki gospodarzy, mijając kolejnych obrońców bielszczan. Jako że znalazł się już w polu karnym, oddał strzał, a piłka lecąca po ziemi odbiła się od słupka i wpadła do siatki.
Bohater
Robert Demjan. Napastnik Podbeskidzia jest dla tej drużyny nieoceniony. Samotnie walczył z kilkoma obrońcami Śląska i kilkakrotnie udało mu się urwać. On też miał wielki wkład w wyrównującą bramkę, choć ani jej nie zdobył, ani nie zaliczył asysty.
Rozczarowanie
Pierwsza połowa była w wykonaniu bielszczan dramatyczna. Nie było żadnego pomysłu na rozegranie akcji, Podbeskidzie grało cały czas na osamotnionego Roberta Demjana. Nie oddało ani jednego strzału na bramkę. To było najnudniejsze 45 minut "Górali" w tym sezonie.
Co ciekawego
- W 56. minucie Robert Demjan dobrze przepchał się na granicy pola karnego, zagrał na prawą stronę do Sławomira Cienciały. Ten dośrodkował do stojącego na długim słupku Fabiana Paweli, który głową zgrał do Kamila Adamka, a wprowadzony minutę wcześniej napastnik trafił do pustej bramki. Był to pierwszy gol w ekstraklasie zawodnika pozyskanego z Drzewiarza Jasienica.
- W 22. minucie Johan Voskamp, który już na początku meczu zastąpił kontuzjowanego Cristiana Diaza, dobrze zgrał piłkę głową. Dalibor Stevanović uderzył z 20. metrów z woleja, jednak Richard Zajac obronił jego strzał.
- Fatalnie mecz prowadził sędzia Paweł Gil. Nie dość, że dał dwie wątpliwe czerwone kartki zawodnikom Podbeskidzia. Gwizdał "na krzyk". Aż chciałoby się powiedzieć, jak przystało na arbitra międzynarodowego...
- W 40. minucie błąd popełnił Michal Piter-Buczko. Wbiegającemu Sylwestrowi Patejukowi piłkę zagrał Voskamp, a były gracz Podbeskidzia huknął potężnie lewą nogą z ostrego kąta. Trafił jednak w poprzeczkę.
- W 76. minucie Juraj Danczik zatrzymał nieprzepisowo Patejuka, sędzia pokazał mu za to żółtą kartkę, a że Słowak miał już taką karę na koncie, to bielszczanie kończyli mecz w dziesiątkę. Podobnie stało się pięć minut później z Fabianem Pawelą.
- Przed meczem bielszczanie podziękowali Patejukowi za cztery lata gry dla Podbeskidzia. Skrzydłowy Śląska przyjął z rąk prezesa Marka Glogazy i rzecznika prasowego Marcina Nikiela koszulkę ze złotym numerem 13 oraz szalik "Górali".
- Mecz z sektora gości niespodziewanie obejrzeli niepełnosprawni kibice Śląska Wrocław. O tym, jak to możliwe, piszemy TUTAJ.
- Dramatycznie wyglądała sytuacja Podbeskidzia w końcówce. Trener Kasperczyk wpuścił na boisko samych ofensywnych zawodników, więc gdy z boiska wylecieli dwaj gracze "Górali", nie było kogo wstawić do obrony, a wyniku bronić mieli gracze, którzy zwykle zajmują się strzelaniem goli.
- Podbeskidzie nie wygrało już od 12 spotkań.
Polecane
Ekstraklasa