Podbeskidzie - Śląsk 0-1. Na dnie
21.12.2015
Wydarzenie
Ciężko było przed sezonem przewidzieć, że właśnie w ostatnim meczu Ekstraklasy w 2015 roku, a zarazem w ostatnim dniu jesieni, zagrają ze sobą dwie aktualnie najsłabsze ekipy rozgrywek. Tak się jednak ostatecznie stało, a chociaż „Górale”, zwłaszcza po zmianie stron, robili co mogli by odrobić stratę, w spotkaniu outsiderów to wrocławianie zaprezentowali się lepiej, opuszczając dzięki wygranej strefę spadkową.
Bohater
Po niecałych 11 minutach gry Śląsk przeprowadził składną akcję, Kiełb wyłożył piłkę jak na tacy, zupełnie niepilnowanemu Grajciarowi, a ten uderzył nie do obrony. To pierwszy w tym sezonie gol słowackiego pomocnika w barwach wrocławian. Poprzedniego strzelił w swoim debiucie w drużynie prowadzonej aktualnie przez trenera Szukiełowicza.
Rozczarowanie
Podbeskidzie ląduje na samym dnie ligowej tabeli i spędzi tam blisko dwa miesiące. „Górale” mieli w tym sezonie momenty lepsze, mieli także i gorsze. Tych drugich było niestety zdecydowanie więcej, należał do nich również dzisiejszy występ, przeciwko Śląskowi. Przed sztabem szkoleniowym bielszczan jest teraz sporo czasu by odpowiednio przygotować zespół do rundy wiosennej. Oby dużo bardziej udanej dla teamu z Rychlińskiego.
Co ciekawego
- Wciąż szukający optymalnego zestawienia zespołu Robert Podoliński zrezygnował tym razem, od początku spotkania, z usług Krystiana Nowaka oraz Kohei Kato.
- Już w 3 minucie Ostrowski znalazł się sam na sam z Zubasem. Spróbował lobu, był jednak zbyt mało precyzyjny, wykonując ten element piłkarskiego rzemiosła.
- Dwadzieścia minut później w polu karnym dobrze odnalazł się Demjan. Były król strzelców Ekstraklasy strzelił wprost we Wrąbla i skończyło się tylko na strachu w szeregach gości. W rewanżu Biliński pojawił się osamotniony przed Zubasem, ale i w tym przypadku nie zobaczyliśmy gola.
- W 30 minucie znowu z daleka próbował coś wskórać Grajciar. Litewski golkiper gospodarzy nie dał się jednak pokonać, choć interweniował z problemami. Podbeskidzie odpowiedziało stałym fragmentem gry, po którym groźnie główkował Kolczak. Bliższy zdobycia bramki był chwilę później Flavio Paixao – po uderzeniu Portugalczyka Zubas sparował futbolówkę na korner.
- Tuż przed przerwą na 2-0 mógł podwyższyć Biliński, który ostatecznie nie zdołał trafić w bramkę gospodarzy.
- 63 minuta – duet napastników Podbeskidzia rozegrał piłkę między sobą i Szczepaniak był blisko pokonania Wrąbla. Kilkadziesiąt sekund później uderzenie Chmiela, w olbrzymim zamieszaniu, zablokował Kokoszka.
- Cztery minuty po tym wydarzeniu Paixao powinien był powiększyć prowadzenie gości, nie dał jednak rady pokonać Zubasa.
- Na kilka minut przed zakończeniem meczu drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartką ukarany został Grajciar. Wrocławianie kończyli więc spotkanie w osłabieniu.
- W 88 minucie główkował Demjan, lecz Wrąbel był na posterunku.
Podbeskidzie – Śląsk 0-1 (0-1)
0-1 – Grajciar, 11 min.
Podbeskidzie: Zubas – Pazio (84. Jonkisz), Lazarus, Kolczak, Mójta – Kołodziej (60. Chmiel), Deja, Możdżeń (69. Kato), Szczepaniak, Kowalski – Demjan.
Śląsk: Wrąbel – Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dudu – Ostrowski (73. Dankowski), Hołota, Grajciar, Flavio, Kiełb (46. Kaczmarek) – Biliński (68. Gecov).
Żółte kartki: Kato, Chmiel – Hołota, Kiełb, Grajciar
Czerwone kartki: Grajciar
Sędziował: Jarosław Przybył
Ciężko było przed sezonem przewidzieć, że właśnie w ostatnim meczu Ekstraklasy w 2015 roku, a zarazem w ostatnim dniu jesieni, zagrają ze sobą dwie aktualnie najsłabsze ekipy rozgrywek. Tak się jednak ostatecznie stało, a chociaż „Górale”, zwłaszcza po zmianie stron, robili co mogli by odrobić stratę, w spotkaniu outsiderów to wrocławianie zaprezentowali się lepiej, opuszczając dzięki wygranej strefę spadkową.
Bohater
Po niecałych 11 minutach gry Śląsk przeprowadził składną akcję, Kiełb wyłożył piłkę jak na tacy, zupełnie niepilnowanemu Grajciarowi, a ten uderzył nie do obrony. To pierwszy w tym sezonie gol słowackiego pomocnika w barwach wrocławian. Poprzedniego strzelił w swoim debiucie w drużynie prowadzonej aktualnie przez trenera Szukiełowicza.
Rozczarowanie
Podbeskidzie ląduje na samym dnie ligowej tabeli i spędzi tam blisko dwa miesiące. „Górale” mieli w tym sezonie momenty lepsze, mieli także i gorsze. Tych drugich było niestety zdecydowanie więcej, należał do nich również dzisiejszy występ, przeciwko Śląskowi. Przed sztabem szkoleniowym bielszczan jest teraz sporo czasu by odpowiednio przygotować zespół do rundy wiosennej. Oby dużo bardziej udanej dla teamu z Rychlińskiego.
Co ciekawego
- Wciąż szukający optymalnego zestawienia zespołu Robert Podoliński zrezygnował tym razem, od początku spotkania, z usług Krystiana Nowaka oraz Kohei Kato.
- Już w 3 minucie Ostrowski znalazł się sam na sam z Zubasem. Spróbował lobu, był jednak zbyt mało precyzyjny, wykonując ten element piłkarskiego rzemiosła.
- Dwadzieścia minut później w polu karnym dobrze odnalazł się Demjan. Były król strzelców Ekstraklasy strzelił wprost we Wrąbla i skończyło się tylko na strachu w szeregach gości. W rewanżu Biliński pojawił się osamotniony przed Zubasem, ale i w tym przypadku nie zobaczyliśmy gola.
- W 30 minucie znowu z daleka próbował coś wskórać Grajciar. Litewski golkiper gospodarzy nie dał się jednak pokonać, choć interweniował z problemami. Podbeskidzie odpowiedziało stałym fragmentem gry, po którym groźnie główkował Kolczak. Bliższy zdobycia bramki był chwilę później Flavio Paixao – po uderzeniu Portugalczyka Zubas sparował futbolówkę na korner.
- Tuż przed przerwą na 2-0 mógł podwyższyć Biliński, który ostatecznie nie zdołał trafić w bramkę gospodarzy.
- 63 minuta – duet napastników Podbeskidzia rozegrał piłkę między sobą i Szczepaniak był blisko pokonania Wrąbla. Kilkadziesiąt sekund później uderzenie Chmiela, w olbrzymim zamieszaniu, zablokował Kokoszka.
- Cztery minuty po tym wydarzeniu Paixao powinien był powiększyć prowadzenie gości, nie dał jednak rady pokonać Zubasa.
- Na kilka minut przed zakończeniem meczu drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartką ukarany został Grajciar. Wrocławianie kończyli więc spotkanie w osłabieniu.
- W 88 minucie główkował Demjan, lecz Wrąbel był na posterunku.
Podbeskidzie – Śląsk 0-1 (0-1)
0-1 – Grajciar, 11 min.
Podbeskidzie: Zubas – Pazio (84. Jonkisz), Lazarus, Kolczak, Mójta – Kołodziej (60. Chmiel), Deja, Możdżeń (69. Kato), Szczepaniak, Kowalski – Demjan.
Śląsk: Wrąbel – Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dudu – Ostrowski (73. Dankowski), Hołota, Grajciar, Flavio, Kiełb (46. Kaczmarek) – Biliński (68. Gecov).
Żółte kartki: Kato, Chmiel – Hołota, Kiełb, Grajciar
Czerwone kartki: Grajciar
Sędziował: Jarosław Przybył
Polecane
Ekstraklasa