Podbeskidzie - Ruch 3-0. Nawałnica na jubileusz
03.08.2014
Wydarzenie
Okazała „setka” Podbeskidzia. Mecz numer 100 długo nie był jakimś wyjątkowym, ale znów „Górale” po przerwie zagrali wyśmienicie. W odstępie niespełna 20 minut wypracowali sobie co najmniej sześć doskonałych okazji strzeleckich. Na gole zamienili trzy, w tym dwie po rzutach rożnych. Gospodarze grali wówczas, jak na realia naszej rodzimej ekstraklasy, z dużym polotem, zupełnie rozbijając „Niebieskich” i rozstrzygając losy meczu. A chorzowianie? Zupełnie zagubieni szturmu nie przetrwali.
Bohater
Maciej Korzym. O pozyskaniu 26-letniego napastnika było w ostatnich dniach głośno. Z zainteresowaniem wyczekiwano pierwszego meczu w barwach Podbeskidzia. Korzym wyszedł w składzie wyjściowym „Górali”, a tuż po przerwie pokazał, że może stanowić duże wzmocnienie bielskiej drużyny. Snajper sprytnie odnalazł się w polu karnym po rzucie rożnym i w 48. minucie uszczęśliwił miejscowych sympatyków. Przy golu numer dwa również miał swój udział, bowiem przedłużył dośrodkowanie z kornera Macieja Iwańskiego, co umożliwiło wepchnięcie piłki do bramki Tomaszowi Górkiewiczowi. Debiutant zapracował sobie w 69. minucie na owacje na stojąco.
Rozczarowanie
Ruch w ofensywie. Kwartet Marek Zieńczuk, Filip Starzyński, Michał Efir i Michał Szewczyk miał zapewnić gościom rozmontowanie defensywy Podbeskidzia. Nieźle wypadł tylko ten pierwszy. Pozostali spisali się bardzo, bardzo słabo. Starzyński jest cieniem reżysera gry z poprzedniego sezonu, Efira obecność na boisku była niezauważalna, a Szewczyka tylko wtedy, gdy zmarnował jedyną „setkę” Ruchu w niedzielne popołudnie, która mogła przynieść przecież całkiem inny scenariusz.
Co ciekawego
- Z okazji setnego meczu „Górali” w ekstraklasie przygotowano przed meczem balony dla kibiców, a w przerwie spotkania piłki wyrzucane przez bielskich zawodników spoza meczowego składu. Wykonano również – to akurat w Bielsku-Białej miało miejsce już w poprzednich sezonach – panoramę zdjęciową widowni z jubileuszowej potyczki.
- Okazały jubileusz świętował także Marek Zieńczuk. Pomocnik „Niebieskich” zaliczył w niedzielę 350. występ w elicie.
- Trener Leszek Ojrzyński zdecydował się na ustawienie 4-4-2, którego w Podbeskidziu dawno nie oglądaliśmy. Z przodu zagrali zarówno Robert Demjan, jak i debiutujący Maciej Korzym.
- Z racji czerwonej kartki przeciwko Lechii zabrakło w składzie Podbeskidzia kapitana Marka Sokołowskiego. Z kapitańską opaską przeciwko „Niebieskim” wystąpił Dariusz Pietrasiak, który w tej roli debiutował w Gdańsku.
- Po błędzie w Gdańsku miejsce w składzie „Górali” stracił Richard Zajac. Między słupkami stanął Michal Pesković, były golkiper... Ruchu.
- W 7. minucie gospodarze mogli otworzyć wynik. Z 20 metrów z rzutu wolnego uderzał Maciej Iwański, piłka odbiła się od muru i zmieniła kierunek lotu, ale Krzysztof Kamiński zdołał skutecznie interweniować.
- 29. minuta powinna przynieść z kolei prowadzenie chorzowianom. W najgroźniejszy akcji do tego momentu Bartłomiej Babiarz świetnie wypatrzył Michała Szewczyk, ale ten doskonałej sytuacji „oko w oko” z golkiperem Podbeskidzia nie wykorzystał.
- Spore ożywienie w szeregi Podbeskidzia wniósł Krzysztof Chrapek. „Górale” w początkowych minutach drugiej odsłony podkręcili tempo, ale Chrapek trzykrotnie spudłował, co napastnikowi najlepszego świadectwa nie wystawia.
- W 36. minucie z powodu urazu boisko opuścił przedwcześnie Michał Szewczyk.
- Podbeskidzie ma w tym sezonie w dorobku trzy "oczka". Ruch na pierwsze punkty jeszcze musi poczekać.
- W historii meczów bielsko-chorzowskich na Stadionie Miejskim to premierowy sukces bielszczan za czwartym podejściem.
Okazała „setka” Podbeskidzia. Mecz numer 100 długo nie był jakimś wyjątkowym, ale znów „Górale” po przerwie zagrali wyśmienicie. W odstępie niespełna 20 minut wypracowali sobie co najmniej sześć doskonałych okazji strzeleckich. Na gole zamienili trzy, w tym dwie po rzutach rożnych. Gospodarze grali wówczas, jak na realia naszej rodzimej ekstraklasy, z dużym polotem, zupełnie rozbijając „Niebieskich” i rozstrzygając losy meczu. A chorzowianie? Zupełnie zagubieni szturmu nie przetrwali.
Bohater
Maciej Korzym. O pozyskaniu 26-letniego napastnika było w ostatnich dniach głośno. Z zainteresowaniem wyczekiwano pierwszego meczu w barwach Podbeskidzia. Korzym wyszedł w składzie wyjściowym „Górali”, a tuż po przerwie pokazał, że może stanowić duże wzmocnienie bielskiej drużyny. Snajper sprytnie odnalazł się w polu karnym po rzucie rożnym i w 48. minucie uszczęśliwił miejscowych sympatyków. Przy golu numer dwa również miał swój udział, bowiem przedłużył dośrodkowanie z kornera Macieja Iwańskiego, co umożliwiło wepchnięcie piłki do bramki Tomaszowi Górkiewiczowi. Debiutant zapracował sobie w 69. minucie na owacje na stojąco.
Rozczarowanie
Ruch w ofensywie. Kwartet Marek Zieńczuk, Filip Starzyński, Michał Efir i Michał Szewczyk miał zapewnić gościom rozmontowanie defensywy Podbeskidzia. Nieźle wypadł tylko ten pierwszy. Pozostali spisali się bardzo, bardzo słabo. Starzyński jest cieniem reżysera gry z poprzedniego sezonu, Efira obecność na boisku była niezauważalna, a Szewczyka tylko wtedy, gdy zmarnował jedyną „setkę” Ruchu w niedzielne popołudnie, która mogła przynieść przecież całkiem inny scenariusz.
Co ciekawego
- Z okazji setnego meczu „Górali” w ekstraklasie przygotowano przed meczem balony dla kibiców, a w przerwie spotkania piłki wyrzucane przez bielskich zawodników spoza meczowego składu. Wykonano również – to akurat w Bielsku-Białej miało miejsce już w poprzednich sezonach – panoramę zdjęciową widowni z jubileuszowej potyczki.
- Okazały jubileusz świętował także Marek Zieńczuk. Pomocnik „Niebieskich” zaliczył w niedzielę 350. występ w elicie.
- Trener Leszek Ojrzyński zdecydował się na ustawienie 4-4-2, którego w Podbeskidziu dawno nie oglądaliśmy. Z przodu zagrali zarówno Robert Demjan, jak i debiutujący Maciej Korzym.
- Z racji czerwonej kartki przeciwko Lechii zabrakło w składzie Podbeskidzia kapitana Marka Sokołowskiego. Z kapitańską opaską przeciwko „Niebieskim” wystąpił Dariusz Pietrasiak, który w tej roli debiutował w Gdańsku.
- Po błędzie w Gdańsku miejsce w składzie „Górali” stracił Richard Zajac. Między słupkami stanął Michal Pesković, były golkiper... Ruchu.
- W 7. minucie gospodarze mogli otworzyć wynik. Z 20 metrów z rzutu wolnego uderzał Maciej Iwański, piłka odbiła się od muru i zmieniła kierunek lotu, ale Krzysztof Kamiński zdołał skutecznie interweniować.
- 29. minuta powinna przynieść z kolei prowadzenie chorzowianom. W najgroźniejszy akcji do tego momentu Bartłomiej Babiarz świetnie wypatrzył Michała Szewczyk, ale ten doskonałej sytuacji „oko w oko” z golkiperem Podbeskidzia nie wykorzystał.
- Spore ożywienie w szeregi Podbeskidzia wniósł Krzysztof Chrapek. „Górale” w początkowych minutach drugiej odsłony podkręcili tempo, ale Chrapek trzykrotnie spudłował, co napastnikowi najlepszego świadectwa nie wystawia.
- W 36. minucie z powodu urazu boisko opuścił przedwcześnie Michał Szewczyk.
- Podbeskidzie ma w tym sezonie w dorobku trzy "oczka". Ruch na pierwsze punkty jeszcze musi poczekać.
- W historii meczów bielsko-chorzowskich na Stadionie Miejskim to premierowy sukces bielszczan za czwartym podejściem.
Polecane
Ekstraklasa