Podbeskidzie - Ruch 0-0. Strzelali bez prochu...

24.10.2013
Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała i Ruchu Chorzów mieli swoje okazje do otwarcia wyniku meczu. I jednym, i drugim sztuka ta się jednak nie udała.
<strong>Wydarzenie</strong>
Podbeskidzie zaledwie dwa dni przed spotkaniem z Ruchem zmieniło trenera. Z drużyną pożegnał się Czesław Michniewicz, a w jego miejsce do Bielska-Białej przyszedł Leszek Ojrzyński. Były trener Korony w Kielcach potrafił zbudować bardzo ambitną i nieustępliwą drużynę i władze Podbeskidzia liczą na to samo w Bielsku. Celem nowego szkoleniowca będzie utrzymanie Podbeskidzia w ekstraklasie.

<strong>Bohater</strong>
O poziomie tego spotkania niech świadczy fakt, że najlepszym aktorem tego widowiska był... sędzia, Marcin Borski. Na siłę można szukać pozytywów w grze obronnej obu zespołów, ale czyste konto to jedynie pocieszenie dla Leszka Ojrzyńskiego i Jana Kociana.

<strong>Rozczarowanie</strong>
Piłkarze w poprzedniej kolejce ekstraklasy strzelili aż 36 goli. I wygląda na to, że wystrzelali się na kolejne 40 lat. Emocji w Bielsku-Białej było tyle co na "leżakowaniu" w przedszkolu. Ruch próbował konstruować akcje w ataku pozycyjnym, ale nie potrafił poważnie zagrozić Richardowi Zajacowi. "Górale" ograniczali się do kontrataków, licząc na szybkich Malinowskiego i Chrapka, jednak ten plan nie wypalił.

<strong>Co ciekawego</strong>

- Podbeskidzie, po raz pierwszy, poprowadził Leszek Ojrzyński. Były trener kieleckiej Korony miał bardzo mało czasu na przygotowanie drużyny do meczu z "Niebieskimi". Ojrzyński przejął "Górali" zaledwie dwa dni przed spotkaniem z Ruchem.

- Rolę najbardziej wysuniętego pomocnika w drużynie Podbeskidzia pełnił... Adam Deja. Trener Michniewicz wystawiał go najczęściej na pozycji defensywnego pomocnika, a ostatnio środkowego obrońcy. W meczu z Ruchem, Deja miał być łącznikiem pomiędzy linią pomocy, a Krzysztofem Chrapkiem.

- Do wyjściowej jedenastki "Górali" powrócił Krzysztof Chrapek, na ławce został Sebastian Bartlewski, który w meczu z Cracovią pokazał się z bardzo dobrej strony i miał spory udział przy obu bramkach Podbeskidzia w Krakowie.

- Trener Jan Kocian dokonał tylko jednej zmiany, w porównaniu do ostatniej ligowej potyczki z Pogonią Szczecin. W miejsce Jakuba Smektały od pierwszej minuty zagrał Maciej Jankowski.

- Nowy trener Podbeskidzia zdecydował się na zmianę w bielskiej bramce. Ladislava Rybańsky'ego zastąpił Richard Zajac. Dla "Ryśka" był to pierwszy mecz w tym sezonie.

- Pierwsza połowa toczyła się całkowite dyktando "Niebieskich". W Podbeskidziu brakowało piłkarza, który przytrzymałby piłkę na połowie Ruchu. Gospodarze ograniczali się tylko do nielicznych kontrataków, w których najbardziej aktywny był Piotr Malinowski.

- Kibice Podbeskidzia nie zapomnieli o tym co dla Bielska-Białej zrobił Czesław Michniewicz. Fani "Górali" skandowali "Czesiu Michniewicz" i "dziękujemy"!

- Paradoksalnie bliżej objęcia prowadzenia w tym spotkaniu było Podbeskidzie. Najpierw piłkę do siatki skierował Błażej Telichowski, ale sędzia Marcin Borski odgwizdał spalonego. Tuż przed przerwą gola dla Podbeskidzia, po szybkiej kontrze, mógł strzelić Krzysztof Chrapek, ale świetnie interweniował Michał Buchalik.

- Ruch w pierwszej części spotkania miał bardzo dużo stałych fragmentów gry, jednak nic z tego nie wynikało. Najbliżej zdobycia bramki dla "Niebieskich" był Maciej Jankowski. "Jankes" fantastycznie uderzył z dystansu, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Richarda Zajaca.

-W drugiej połowie Ruch starał się grać atakiem pozycyjnym, jednak momentami nie potrafił wymienić kilku celnych podań.

- Trener Jan Kocian nie przegrał jeszcze spotkania w T-Mobile Ekstraklasie.

- Dla Podbeskidzia był to drugi z rzędu, bezbramkowy remis przed własną publicznością.

Przeczytaj również